Savoir-vivre palacza fajki

Jak na razie pierwsze forum wolnej wymiany myśli przy pykaniu fajki. Wszystko o wszystkim

Moderator: Moderatorzy

Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Savoir-vivre palacza fajki

Post autor: Makary » 12 listopada 2004, 22:00 - pt

Mam takie pytanie: czy Waszym zdaniem z fajk? mo?na w pojawia? si? w miejscach publicznych, do których zwyczajowo nikt z papierosem nie wchodzi? Ja zawsze uwa?a?em, ?e nie, ale mam pewnego sta?ego klienta, który cz?sto odwiedza mnie w biurze z fajk?. Jest to nobliwy starszy pan, w manierach i obej?ciu wzorzec gentelmana. Wchodzi z fajk? nie pytaj?c, czy mo?e kontynuowa? palenie. Nie chodzi mi absolutnie o to, ?e nie pyta o zgod? (ch?tnie bym si? do niego przy??czy?), ale o to, ?e u innych klientów jacy s? w tym czasie w biurze nie wywo?uje to sprzeciwu. Przeciwnie, zerkaj? na? z zainteresowaniem, a niekiedy z ?yczliwo?ci?.
A wi?c kim jest: gentelmenem czy prostakiem?
Drugi przyk?ad, jakby "z drugiej strony lady" to w?a?ciciel jednej z ?ódzkich ksi?gar?, pal?cy w swoim sklepie fajk?. Te? nie s?dz?, by mia? z tego tytu?u nieprzyjemno?ci. Panuje tam mi?y (nas nie trzeba przekonywa? :wink: ) aromat, a znajomi, których podpytywa?em, czy im to przeszkadza z przekonaniem twierdzili, ?e nie.
A Wy jakie macie do?wiadczenia? Wchodzicie z fajk? do "lokali u?yteczno?ci publicznej" czy przerywacie palenie? Mo?na czy nie mo?na? Wypada czy nie wypada?
PS. Ja i tak nie b?d? próbowa?, bo jestem klasycznym palaczem "kanapowo-fotelowym". :D
Dziku

Post autor: Dziku » 12 listopada 2004, 22:14 - pt

Dobre pytanie, a i sam temat w?tku ciekawy...
Odpowiem przewrotnie, ?e s? miejsca gdzie co niektórzy chodz? co rano z papierosem, a mnie nigdy nie przysz?o do g?owy zapali? tam fajki :lol:
Ale tak powa?nie - to staram si? pyta? czy mo?na wej?? z fajk? i wcale nie uwa?am za oczywiste, ?e wszystkim si? to spodoba. Gdy mam tak? "sta?? przepustk?" to ju? oczywi?cie nie pytam. Nie jest to dla mnie jaki? wielki problem czy dylemat, bo raczej zwykle pal? fajk? w pomieszczeniach. Ogólnie jednak fajka jest przez bli?nich du?o bardziej tolerowana ni? papieros. Dowodem jedno z moich miejsc pracy. W budynku nie wolno pali? i w sali prowadzonej przez siebie galerii bym raczej nie zapali?. Ale zdarza mi si? pyka? fajk? w zaciszu pracowni fotograficznej lub po prostu przy pracy w ciemni. I wszyscy chwal? delikatny aromat który czu? na korytarzu. Ostatni nawet Dyrekcja pochwali?a zapach jaki unosi? si? po Belle Epoque. Oczywi?cie nie zamierzam zepsu? tak mi?ego (i nie nadu?ywanego przeze mnie) uk?adu zapaleniem w pracowni "Nightcapa"...
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 12 listopada 2004, 22:53 - pt

B. ciekawy temat
Fajka jest arystokratyczna wobec plebejskiego papierocha. Papieroska mo?na wyrzuci? (niektórzy odgaszaj?, by potem znowu cmi? smoliste paskudztwo). Przerwa? pykanie fajki niby te? mo?na (bo przecie? jak nam ga?nie, to jest taka przerwa) na kilka minut (ale kilka! Potem trzeba juz ratowa? mokr? fajk?). Zwykle jednak taka przerwa ju? mo?e rzutowa? na doznania smakowe, wi?c raczej nie chce si? przerywa?.
Otoczenie lepiej toleruje zapach fajki (nawet angielska mieszanka z lataki? lepiej zwykle pachnie w pomieszczeniu ni?li przesuszone wióry zwane tytoniem papierosowym).
Niemniej jednak, kiedy pali?em w plenerze ulicznym, a zmuszony by?em wej?c do jakies sklepu, to fajk? do ?apki chowa?em. Jako? niezr?cznie mi za?atwiac sprawy i trzymac fajke w dziobie... Nie mam takiej smia?o?ci. Po wtóre fajka lepiej mi smakuje, kiedy si?de sobie, pykam w spokoju (to ie musi byc w pomieszczeniu akurat, bo na ?wierzym powietrzu, w parku dajmy na to, fajeczka te? jest wysmienita).
Czy klient z fajk? w biurze jest gentelmenem? Skoro innym klientom nie przeszkadza obecno?c dymi?cej fajeczki... Wida?, nie ogranicza to wolno?ci osób postronnych. A kiedy trafi si? kto?, komu nie przypadnie do gustu obecno?? fajki... - albo zostanie gentelmenem (i fajke schowa), albo ...
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Makary » 12 listopada 2004, 23:09 - pt

Co? jest chyba takiego jak poszerzona tolerancja dla palaczy fajki, bo ostatnio widzia?em na Ok?ciu obcokrajowca, który przechadza? si? po hali odlotów z fajk? i nikt nie zwraca? mu uwagi. On te? nie wygl?da? na wystraszonego, który pali chy?kiem. Ciekawe jak to wygl?da "na Zachodzie" (no, oczywi?cie pomijaj?c, ?e na Zachodzie bez zmian :D ). Skoro jaki? W?och bucha? z komina na lotnisku, to by? mo?e u nich te? jest to tolerowane?
Dziku

Post autor: Dziku » 12 listopada 2004, 23:30 - pt

Makary pisze:Co? jest chyba takiego jak poszerzona tolerancja dla palaczy fajki(...)
To w?a?nie :!:
Taka poszerzona tolerancja rzeczywi?cie istnieje, ale... (moim zdaniem) kultura nakazuje nie nadu?ywa? owej tolerancji. Lepiej wszak uzyska? ozdobione u?miechem przyzwolenie na pykanie fajki ni? zarobi? opini?, ?e "fajk? pali, a taaaaaki burak"...

W kwestii "Savoir - vivre'u fajczarza", w znaczeniu jego bezkonfliktowych kontaktów z otoczeniem, dopisa?bym dwa punkty:
:arrow: Nie czy?ci? fajki w obecno?ci nie-fajczarzy (a i w obecno?ci fajczarzy zastanowi? si? czy wypada - kto? mo?e by? "uczulony" na zapach wyciora)
:arrow: Nie pali? z u?yciem techniki "ko?eczkowej" w obecno?ci nie fajczarzy.

Oczywi?cie obu powy?szych punktów nie traktuj? jako dogmatów - raczej jako zaproszenie do dalszej dyskusji. Chocia? o tym czyszczeniu fajki to ju? Zbigniew Turek pisa?, a i On zapewne nie by? pierwszy...
Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Makary » 12 listopada 2004, 23:36 - pt

Dziku pisze: Nie pali? z u?yciem techniki "ko?eczkowej" w obecno?ci nie fajczarzy.
Tzn. nie obraca? ko?ka w fajce, czy wogóle nie "przybija??
"Przybli? i uzasadnij my?l zawart? w po?cie autora" :D
Ostatnio zmieniony 12 listopada 2004, 23:42 - pt przez Makary, łącznie zmieniany 1 raz.
Dziku

Post autor: Dziku » 12 listopada 2004, 23:41 - pt

My?la?em o niewycieraniu zebranego ko?kiem popio?u w serwetk? czy bibu??. Moim zdaniem powoduje to niesmak otoczenia. Ju? lepiej zebra? niezb?dnikiem popió? i wyrzuci? do popielniczki (cho? pewnej wprawy to wymaga), albo wysypa? popió? przez obrót fajki (nie dotyczy systemu Petersona). A najlepiej nabi? bezobs?ugowo, ewentualnie z opcja przybicia pod koniec.
n00ber
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 248
Rejestracja: 07 października 2004, 21:28 - czw
Lokalizacja: Báile Átha Cliath

Post autor: n00ber » 12 grudnia 2004, 23:56 - ndz

Bezobslugowo??? Mozna cos wiecej na ten temat bo poraz pierwszy slyszne :)
Awatar użytkownika
Radesz
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 515
Rejestracja: 07 października 2004, 17:40 - czw
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Radesz » 14 grudnia 2004, 07:15 - wt

Musz? wtr?ci? swoje trzy grosze... Odk?d pal? "zawodowo" (he he he czyli od pierwszych moich zawodów...) do ubijania u?ywam ko?eczka, pali mi sie wygodniej. Nie zauwa?y?em ?ladu dezaprobaty przy tej czynno?ci. "Wszyscy" wiedz? ?e paleniu fajki towarzyszy ubijanie, czasem mówi? o "specjalnym" ubijaku (czyt. niezb?dniku) ale po wyja?nieniu dlaczego ko?ek - przyjmuj? do wiadomo?ci (nie kw?kaj?).
Czy pal? w miejscach publicznych?
na otwartej przestrzeni - tak,
w pubach - tak,
w biurach - niegdy mi si? nie zdarzy?o.
na dy?urach - cz?sto ale w osobnym pomieszczeniu wychodz?c z niego w szczególnych przypadkach...
A jak wszed?em do ksi?garni w ?odzi i poczu?em Napa Valley palony przez sprzedawc? to mi si? dodatkowo sympatycznie zrobi?o...
Nigdy natomiast wsród ludno?ci nie czyszcz? fajki, koniec - kropka.
Pozdrawiam Radesz
Gdybym palił fajkę tak długo jak biegnę maraton, to byłbym MISZCZEM!
Marató Barcelona 2011 - 04:59:31
Poznań Maraton 2011 - 04:47:59
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 14 grudnia 2004, 21:51 - wt

Radesz pisze:A jak wszed?em do ksi?garni w ?odzi i poczu?em Napa Valley palony przez sprzedawc? to mi si? dodatkowo sympatycznie zrobi?o...
By?e? zatem w ksi?garni co si? "Komiks" zowie (przy naszej Pietrynie). :D
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
martenn
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 344
Rejestracja: 28 grudnia 2004, 11:27 - wt
Lokalizacja: Kórnik/Kamionki/Poznań

Post autor: martenn » 28 lutego 2005, 22:57 - pn

Ja osobiscie rzadko kiedy pale w miejscach publicznych, wole domowe zacisze. Zawsze pytam czy moge, nie wyobrazam sobie wtargnac z fajka, chocby to byl Belle Epoque czy jeszcze cos milszego dla otoczenia. A koleczka uzywam. Tylko wybieram taki gladki i ladny:) - popiolu zbiera malo, sluzy glownie do ubijania. W domu wole surowy (niemalowany, nielakierowany) kolek ktory ma szorstkie konce - lepiej zbiera, ale zawsze sie brudzi i jest nieestetyczny. Oczywiscie fajki przy innych nie czyszcze, chyba ze przy kumplu - klaniam sie Q:)
bublik
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1211
Rejestracja: 07 października 2004, 22:56 - czw
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: bublik » 08 marca 2005, 18:23 - wt

To jak z t? bezobs?ugowo?ci?, Dziku ?
Odnomu - bublik, drugomu - dyrka ot bublika.
Dziku

Post autor: Dziku » 09 marca 2005, 07:58 - śr

bublik pisze:To jak z t? bezobs?ugowo?ci?, Dziku ?
Wspomina? o tym ju? kiedy? na Forum Gienek. Nie jest to ?adna tajemnica, a proste stwierdzenie faktu, ?e dobrze nabita fajka nie potrzebuje zbyt cz?stego gmerania w kominie. Nabijasz, przybijasz lekko po zapaleniu i pykasz. Potem ewentualnie trzeba przybi? pod koniec. Je?li znasz tyto?, który do fajki nabjiasz, a samemu nabiciu z wcze?niejszym rozdrobnieniem tytoniu po?wi?cisz minimum koniecznej uwagi to pykasz sobie spokojnie nie zagl?daj?c za wiele do fajki. Faktem jest, lepszej klasy tyto? ?atwiej tak nabi? i wypali?. Ale to nic nowego, ?e lepiej "mniej dobrego ni? wi?cej kiepskiego". I tyle.
Dlatego równie? nie u?ywam w towarzystwie (nie fajczarzy) ko?eczka do ubijania tytoniu. Po prostu przeszkadza mi to w rozmowie w tym sensie, ?e wol? skupi? si? na mnóstwie innych rzeczy ni? na kr?ceniu ko?kiem w fajce. Oczywi?cie zawsze kto? mo?e powiedzie?, ?e ko?eczek nie przeszkadza mu w rozmowie ani w ogóle w niczym. ?e pal?c fajk? tak si? zaj?? rozmow?, ?e wypali? ca?y tyto? z fajki i jeszcze pó? ko?eczka z dymem posz?o :lol:
Tym niemniej robienie "zawodów" np ze spotkania w pubie powoduje jednak pewne niezrozumienie otoczenia, a i (moim zdaniem) mo?e nieco do fajki zniech?ca?. Bo w sumie ca?kiem inaczej wygl?da cz?owiek, który pyka sobie na luzie fajk? od kogo? kto stale gmera w niej usmolonym ko?kiem i wyciera go w serwetk?.
amfiarz
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 153
Rejestracja: 09 stycznia 2005, 13:48 - ndz

Post autor: amfiarz » 09 marca 2005, 15:52 - śr

Zgadzam si? w stu procentach! Ko?ek nie jest do towarzystwa, ale mniej do?wiadczeni fajczarze (ja na przyk?ad) mog? mie? problemy z ci?g?o?ci? palenia. Mimo to chyba lepiej zapala? fajk? kilka razy ni? kr?ci? ko?kiem.
Fajka i tabaka kulturą Polaka!
Dziku

Post autor: Dziku » 09 marca 2005, 18:24 - śr

Ka?demu si? przecie? zdarza, ?e fajka zga?nie. A ju? szczególnie jak si? zajmiesz rozmow?, zamawianiem trunków i innymi mi?ymi duchowi i fajce rzeczami. Przecie? to nie wstyd odpali? jak fajka zga?nie...
Na pierwszym spotkaniu "?odziaków", a by? na nim tylko Cinek i ja, otworzy?em sobie now? paczk? "Staropolskiego nr 1". A by? to wtedy jeszcze dobry tyto?... Nabi?em z pewn? ostro?no?ci?, bo wydawa? mi si? ciut za wilgotny. I by? za wilgotny :roll: Wprost nie sz?o go pali?... Odpala?em fajk? co chwilk?, a Cinek patrzy? zdumiony. :lol: Pó?niej drug? fajk? nabi?em juz sprawdzonym, starym, dobrym SH. Wtedy nie gas?o. Cinek si? uspokoi?...
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kulturalne przy fajce gadanie”