Jedna z ciekawszych fajek jakie posiadam- Kriswil Bernadotte 12 pękła. pękła naprawdę paskudnie, bo bardzo głęboko, Pęknięcie weszło na sygnatury i w dodatku pękła z dwóch stron nieomal symetrycznie.
Pierwszym krokiem było wykonanie na końcu pęknięć otworów zabezpieczających, wygrzebałem szybko najmniejsze posiadane wiertło, 0,8mm i wykonałem otwory.
Kiedy fajka była już stosunkowo bezpieczna mogła spokojnie odpocząć po paleniu i poczekać na sprzyjające okoliczności przyrody.
Chwalę się trochę bo jest to pierwszy całkowicie samodzielnie wykonany pierścień, od jakiegoś czasu trenuję z pierścieniami z alpaki na kołeczkach. Użyłem nowego srebra 0,25mm lutowanego lutem srebrnym.
Dlaczego pierścień nie jest wpuszczony w drewno- są dwa zasadnicze powody- w pierścieniu jest oczko odsłaniające sygnaturę, przeciśnięcie pierścienia który miał by takie oczko mogło by uszkodzić i tak słabą sygnaturę. Druga sprawa to użyty materiał. Wstępnie nawet umówiłem się ze znajomym jubilerem że przygotuje mi blaszkę 0,3 albo 0,4mm z czystego srebra, ale nie na pierwszy raz nie chciałem ryzykować z kosztownym stosunkowo materiałem, co nie znaczy że nie wykonam takiego pierścienia w przyszłości i wtedy nie będę myślał o wpuszczeniu go w drewno. Dodatkową trudnością w wykonaniu tego pierścienia było to że jest to fragment ostrosłupa o zaoblonych narożnikach. Blaszka wykończona jest na mat, w sygnaturze widać koniec pęknięcia w który wklejony jest trzpień ze srebra docelowo prawdopodobnie znajdzie się tam kit wrzoścowy. Teraz na zdjęciach widzę że muszę popracować nad liniami prostymi na rantach i w okienku sygnatury. Na żywo nie jest to tak widoczne, możliwe że to przez ostre światło.




Przy okazji pisania
tekstu o pęknięciach naprawiłem również swoją wiśniówkę która była pęknięta w zasadzie od początku swojego istnienia.
