To są moje fajki

Tutaj rozmawiamy o różnych fajkach, z którymi mamy przyjemność

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 15 grudnia 2009, 17:56 - wt

Czyli miałem rację. Po coś ten prekarbonizat jest :lol:

A z drugiej strony - może dzięki temu fajki, choć nienajlepszej jakości (ale ja tego nie wiem na pewno, że gorsze!) są na moją kieszeń? I może łatwiej mi je sobie przysposobić?

Jedno jest dla mnie ważne - czy to aby nie jest trujące? Bo tylko taki fakt zmusiłby mnie do potępienia w czambuł wszystkiego, co prekarbonizowane...
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
Awatar użytkownika
Beckett
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 848
Rejestracja: 07 marca 2008, 16:14 - pt
Lokalizacja: Poznań

Re: To są moje fajki

Post autor: Beckett » 15 grudnia 2009, 18:09 - wt

Maćku ładny Stanwell choć ustnik mógł mieć troszkę zgrabniejszy. Moim zdaniem fajka głównie do palenia w domu np: przy telewizorku, lub gazetce. Jak do palenia na dworze pewnie jest zbyt ciężka by ją trzymać w zębach. Gratulację !!!!
Pozdrawiam Beckett !!!!


"Im starsza fajka tym słodszy dym"
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: jar » 15 grudnia 2009, 18:32 - wt

maciejslu pisze:Czyli miałem rację. Po coś ten prekarbonizat jest.......może dzięki temu fajki, choć nienajlepszej jakości ......są na moją kieszeń? ......Jedno jest dla mnie ważne - czy to aby nie jest trujące? Bo tylko taki fakt zmusiłby mnie do potępienia w czambuł wszystkiego, co prekarbonizowane...
- zaczynam niejako od tyłu: wogóle palenie tytoniu, w tym palenie tytoniu w fajce JEST TRUJĄCE. Natomiast stosowana masowo we współcześnie robionych fajkach chemia wszelkiej maści zwiększa liczbę truciz, nie dając wzamian nijakiej satysfakcji smakowej.

Z cen nowych a i używanych Stanwelli wynika, iż nie są to fajki tanie. Nieczęsto bowiem widuję Stanwelle w cenach ok. 50 PLN, a za tyle pieniędzy nasze rodzime Allegro oferuje wiele znakomitych fajek, często pochodzących z czasów, gdy nawet w fajkach najtańszych nikomu nie przychodziło do głowy katować wrzosiec takimi "wynalazkami chemicznymi" jak to ma miejsce ostatnimi laty.

Ponieważ nieco chrypnę od powtarzania w kółko tych samych spraw, pozwalam sobie oddać głos Panu Krzysztofowi Woźniakowi - legendarnemu "Rotmowi". Mam nadzieję, iż Pan Krzysztof nie pogniewa się za przytoczenie cytatów z naszej onegdajszej prywatnej korespondencji, bo to pro publico bono.

Over to Rotm:

...wnioski: eboszony POWINNY być - jak drzewiej bywało - odpowiednio długo gotowane w wodzie (zmienianej!!!), w miedzianych kotłach, odpowiednio długo  :-) i powoli suszone, b. długo dojrzewane - i to JEST Curing, dziś mamy - 'ekonomiczny substytut' - jak 'dojrzewanie' tzw. koniaku za pomocą wody utlenionej, katalizatorów, ultrafioletu itd.
no, bo kotły z nierdzewki, bo zużycie energii, bo emisja CO2, bo 'dyktat księgowego', bo czas, magazyn, zapasy, i dureń w banku
spirytus działa cuda! (BEZ soli!) i to szybko! ale jest mało wygodny, nie dość tani i mało bezpieczny do zastosowania na skalę produkcyjną w dużej firmie
za to rozpuszcza TAKŻE tzw. soki (saponiny? gumożywice? nie pomnę), mając w sobie generycznie i tak te 6-8% wody, dla ostatecznego wypłukania resztek tanin ze struktury naczyń, dotąd zatkanych i tak wyż. wym. sokami...

...to, co smakuje w nowej fajce (~ 20-30 paleń) chemicznie-kwaśno - to najczęściej paskudne, acz 'nowoczesne', tanie, 'szybkie' i łatwe w stosowaniu bejce, gł. anilinowe,...

...to, co smakuje w starej fajce gorzkawo-kwaśno - to Goo: magma, bagno, świństwa - czyli 'residua' ze złych (oraz źle!) palonych tytoni, które nie miały szansy 'uciec' od żaru w głąb drewna (z racji złych powłok, złej struktury wrzośca - pochodznie! kierunek cięcia!), aby przysychając przy powierzchni, wybarwić ją i... nabłyszczyć, oraz - u t l e n i ć się
pozostają, zwł. w przyp. kiepskiego palacza kiepskich tytoni  ;-) w strukturze drewna, permanentnie niedoschnięte i FERMENTUJĄ
z czasem zaklejają totalnie strukturę, jak smoła burtę łódki...
 
...zanim zaczniemy psioczyć na Dobrą, Niemłodą (!) i Porządną fajkę SOLIDNEJ firmy - że już nie to, co przed Kennedym  ;-) należy ją nie to, że czyścić, skrobać i płukać spirytusem: należy ją, po ODETKANIU powierzchni i wstępnych szlifach, takoż wewnątrz, TRAWIĆ!
tydzień!
bywa - miesiąc, trzy! co kilka dni zmieniając spirytus
suszyć, ale i dać szansę na UTLENIENIE - miesiąc? trzy?
poprawić, spolerować, skompletować, odłożyć, zapomnieć!
próbować ostrożnie za pół roku?....

ALE - nie musi być aż tak źle z fajkami "nowoczesnymi" (przyp. jar). Znów oddajmy głos Panu Krzysztofowi:

...zanabyłem onegdaj niedrogo serię niepalonych fajek Civic, nader klasyczne shape'y, prod. z lat +/- 80-tych (= najgorsze dla fajek!)
były tragiczniejsze, niż dzisiejsze Petersony 'z bejcą wszędzie'
niewiele, doprawdy niewiele uwagi, spirytusu i dopieszczenia - są smakowo niegorsze, niż te moje 'trawione' (no wszak!) z 1920-go...
no, ale Firma, surowiec!, konstrukcja!!, proporcje!!! 'młódek' - nader przyzwoite
ja ino usunąłem zapach, a właściwie odór  :-) Nowych Czasów
zrobiłem niewiele - ale tych czasochłonnych, Co To IM Się Nie Chciało...

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 15 grudnia 2009, 19:14 - wt

Mądrych ludzi to i przyjemnie posłuchać, nawet jak opieprzają :lol:

Dobra, nie upieram się przy tej cholernej prekarbonizacji.

Postaram się coś zrobić z tym jeszcze nie palonym Stanwellem. I z Savinelką też :oops:

Zaraz poszukam na forum o usuwaniu prekarbonizacji. Jak trzeba będzie zaopatrzyć się w szlifierkę - to widziałem coś w moim zasięgu finansowym w Praktikerze.
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: jar » 15 grudnia 2009, 19:29 - wt

- usunięcie prekarbonizatu to jedno, a można to zrobić palcami i papierami ściernymi. Natomiast kluczową sprawą będzie używanie spirytusu - patrz mój poprzedni wpis z zacytowanymi wypowiedziami Pana Krzysztofa Woźniaka. Powtarzam - także za Nim: spirytus czyni cuda.

Trzymam palce za sukces w nadaniu tym fajkom dobrych własności użytkowych, zapewniających smaczne palenie

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
yopas
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 767
Rejestracja: 10 marca 2009, 12:10 - wt
Lokalizacja: Warszawa

Re: To są moje fajki

Post autor: yopas » 15 grudnia 2009, 19:38 - wt

maciejslu pisze:
Dobra, nie upieram się przy tej cholernej prekarbonizacji
Ależ możesz się upierać, to wyłącznie Twoja sprawa, jak palisz.

W tym miejscu istotniejsze jest (i tu przypomina mi się pewien post o środku z bulwy wrzośca), by jednak zastanawić się, co się wypisuje. Internet cierpliwszy od papieru, ale na litość, jak można być tak pochopnym (jak Entowie mawiają).

PozdrawiamY,
[...]
Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 15 grudnia 2009, 20:16 - wt

jar pisze:Natomiast kluczową sprawą będzie używanie spirytusu - patrz mój poprzedni wpis z zacytowanymi wypowiedziami Pana Krzysztofa Woźniaka. Powtarzam - także za Nim: spirytus czyni cuda.
Upewnię się - nie chodzi o moczenie w spirytusie fajki, lecz o cierpliwe czyszczenie wnętrza komina wacikami w spirytucie maczanymi?

Papieru ściernego mogę spróbować w drugiej kolejności, najpierw wolałbym po dobroci, czyli z alkoholem :lol:
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 15 grudnia 2009, 20:21 - wt

yopas pisze:
maciejslu pisze:
Dobra, nie upieram się przy tej cholernej prekarbonizacji
Ależ możesz się upierać, to wyłącznie Twoja sprawa, jak palisz.

W tym miejscu istotniejsze jest (i tu przypomina mi się pewien post o środku z bulwy wrzośca), by jednak zastanawić się, co się wypisuje. Internet cierpliwszy od papieru, ale na litość, jak można być tak pochopnym (jak Entowie mawiają).

PozdrawiamY,
Oczywiście. Od dziś każdy mój wpis poprzedzę głębokim namysłem, poprę przykładami i podeprę bibligrafią :lol:

Bez przesady - czasem można napisać coś pochopnie, a jeśli to nie jest zbyt mądre, nie jest wstydem wycofać się z tego. Tak jak nie jest chamstwem zwrócić komuś uwagę, że właśnie chlapnął...

Ale myśleć pół roku, z obawy by czegoś nie chlapnąć (z braku wiedzy lub nadgorliwości, gorszej, jak wiadomo, nawet od faszyzmu) - to chyba jednak nie mój temperament...
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
yopas
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 767
Rejestracja: 10 marca 2009, 12:10 - wt
Lokalizacja: Warszawa

Re: To są moje fajki

Post autor: yopas » 15 grudnia 2009, 20:33 - wt

W sumie... rób, jak uważasz... Ty się pod tym podpisujesz...
PozdrawiamY,
[...]
Awatar użytkownika
patrykk
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 518
Rejestracja: 09 grudnia 2008, 13:07 - wt
Lokalizacja: Kraków

Re: To są moje fajki

Post autor: patrykk » 15 grudnia 2009, 20:57 - wt

OT - robi się napinka :)

Można coś powiedzieć nietrafnego i można się z tego wycofać, najgłupsze to upierać się przy czymś. Z drugiej strony jeszcze gorsze jest rozpamiętywanie czyjegoś błędu.
Peace.
Proszę pana, ja się nigdy nie spóźniam! Nawet jeżeli przychodzę trochę później, to mam widać ku temu poważne powody.
Śmiechowe
gg:9087227
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: jar » 15 grudnia 2009, 21:02 - wt

maciejslu pisze:
jar pisze:Natomiast kluczową sprawą będzie używanie spirytusu - patrz mój poprzedni wpis z zacytowanymi wypowiedziami Pana Krzysztofa Woźniaka. Powtarzam - także za Nim: spirytus czyni cuda.
Upewnię się - nie chodzi o moczenie w spirytusie fajki, lecz o cierpliwe czyszczenie wnętrza komina wacikami w spirytucie maczanymi?
Papieru ściernego mogę spróbować w drugiej kolejności, najpierw wolałbym po dobroci, czyli z alkoholem :lol:
na początek: zakładam, iż znamy i rozumiemy to, co jest napisane tu: renowacja fajki
oraz obszerne cytaty z innej wypowiedzi Pana Krzysztofa Woźniaka, przytoczone już w tym wątku kilka wpisów temu.

Jeśli nie - to dalsza rozmowa czy pomoc będzie skuteczna, jeśli oba wymienione teksty zostaną przeczytane i zrozumiane.

Jeśli tak - to kwestia czyszczenia wnętrza komina wacikami zamaczanymi w spirytusie (nie w słabszym alhoholu, nie w denaturacie, nie w spirytusie salicylowym tylko w SPIRYTUSIE) wyjaśnia się niejako sama z siebie. Chodzi bowiem o usunięcie ze struktur wrzośca posostałości operacji chemicznych przeprowadzonych w trakcie nowomodnych procesów produkcyjnych. Usunięcie dokonuje się przez wypłukanie tych pozostałości ZE STRUKTUR WRZOŚCA czyli ZE ŚCIANEK CAŁEJ GŁÓWKI - nie tylko z powierzchni. Natomiast: w różnych przypadkach wniknęły one na różną głębokość; najczęściej nie będzie jednak chodzić o kosmetykę powierzchniową, a o PRZEPŁUKANIE NA WSKROŚ ścianek główki dla wypłukania stamtąd tych pozostałości/efektów zastosowanych bejc, prekarbonizatów, lakieru.

No i jasne, że być może w niektóreych fajkach nowomodnych wystarczy usunąć z powierzchni te niedobre chemie aby się ich pozbyć, ale w wielkiej ilośći przypadków należy zalać wnętrze główki spirytusem, zakorkowac wlot i wylot i tak trzymać kilkanaście/kilkadziesiąt godzin. Zmienić spirytus - i od nowa. Zdarza się (to już powtarzam za Rotmem) że takie zabiegi trzeba powtarzać kilku bądź wielokrotnie. A i bywa, że CAŁĄ głowkę należy solidnie wymoczyć w spirytusie.

Podobno zadarzają się "dobre" prekarbonizatory - nie wiem, wspominam bo o tym przeczytałem. Jeśli wszelako dla świętego spokoju chcemy się pozbyć prekarbonizatu, to wydaje mi się, że po zwilżeniu wnętrza paleniska oczywiście spirytusem nie obejdzie się jednak bez jakiegoś działania mechanicznego.

PS. Świadomie nie wspominam tzw. metody profesorskiej czyli sól+spirytus, bo służy ona do usuwania ewidentnie złego smaku i złych zapachów z fajki po, jak to mawia Rotm - Panie Niechluju. To o czym tu mówię, to taka podstawowa humanizacja bądź to fajki nowomodnej bądź to "średnio" zaniedbanej/zapuszczonej.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 15 grudnia 2009, 21:24 - wt

patrykk pisze:OT - robi się napinka :)

Można coś powiedzieć nietrafnego i można się z tego wycofać, najgłupsze to upierać się przy czymś. Z drugiej strony jeszcze gorsze jest rozpamiętywanie czyjegoś błędu.
Peace.
Amen. I pokój wszystkim i chłodny dym dla każdego.

A wracając do tematu - jestem z lekka przerażony ilością zabiegów, jaką trzeba wykonać przy usuwaniu prekarbonizatu.

Chyba jeszcze tym razem nie będę próbował. Za mała wiedza, za mało spirytusu i... za mało cierpliwości :lol:

Mam po prostu nadzieję, że Stanwell z prekarbonizatem nie zabije we mnie miłości do fajek w ogóle...

A za cztery dni, jak już dostanę urodzinowy prezent, wstawiam zdjęcia mojego "sygnowanego numerem 43" Walata No. 110. Bez prekarbonizatu :twisted:
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
Alan
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 758
Rejestracja: 16 sierpnia 2009, 20:38 - ndz
Lokalizacja: Głogów
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: Alan » 15 grudnia 2009, 21:41 - wt

maciejslu pisze:A za cztery dni, jak już dostanę urodzinowy prezent, wstawiam zdjęcia mojego "sygnowanego numerem 43" Walata No. 110. Bez prekarbonizatu :twisted:
Worobiec chyba...Macieju, to już drugi raz! Za następny pójdziesz do kąta :lol:
Uprasza się o nie zwracanie uwagi na tytuł i ilość gwiazdek pod moim nickiem
Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 15 grudnia 2009, 21:57 - wt

Alan pisze:
maciejslu pisze:A za cztery dni, jak już dostanę urodzinowy prezent, wstawiam zdjęcia mojego "sygnowanego numerem 43" Walata No. 110. Bez prekarbonizatu :twisted:
Worobiec chyba...Macieju, to już drugi raz! Za następny pójdziesz do kąta :lol:
Aaaaaaaaaaa...

WOROBIECWOROBIECWOROBIEC!!!

No, jakoś mi ten Walat siedzi we łbie, pewnikiem dlatego, że mam trzy "zabytkowe" sztuki, a że były to moje pierwsze fajki, to jakoś mi się po prostu kojarzy :evil:
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
Awatar użytkownika
maciejslu
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 470
Rejestracja: 14 lipca 2008, 23:46 - pn
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: To są moje fajki

Post autor: maciejslu » 05 marca 2010, 16:18 - pt

No i aż trzy miesiące musiały upłynąć (prawie), abym mógł wrócić do tego wątku.

Najpierw sprawa poruszana już tu, czyli Stanwell Revival (wreszcie w moich rękach!):

Obrazek

Obrazek

Na zdjęciach fajka razem z nowo - otwartym (a w zasadzie jeszcze nie - otwartym) Cube'm od MacBarena, prezentem od Przyjaciela. Fajka przeznaczona pod ten tytoń, a jak się skończy - to się zobaczy. Ale raczej na pewno aromat.

I przy okazji (bo przyszło w tej samej paczce) - nowy Peterson Harp. Razem z tytoniem do niego - bo to fajka pod La.

Obrazek

I to na razie koniec - więcej zakupów w planach nie mam. No, może poza jedną jakąś sawinelką pod La.
Pozdrawiam serdecznie
Maciej Ślużyński
Oficyna wydawnicza RW2010
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fajki”