cierpienia młodego Wertra (czyt. fajczarza)

Tutaj zadajemy pytania o to jak palić fajkę i mamy dużą szansę na uzyskanie odpowiedzi

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

cierpienia młodego Wertra (czyt. fajczarza)

Post autor: dopeman » 27 października 2005, 23:02 - czw

tak... powakacyjne odwiedziny "aby popatrzec" w poznanskiej trafice skonczyly sie zakupem fajki wrzoscowej (kulpinski nr148 + filtry z balsy) i tytoniu W.O. Larsen - Mellow & Tasty... no i zaczely sie schody. tak jak fajka z gruszy za 15zl + czerwona amphora nie spedzala mi snu z powiek, tak z ta fajka jest inaczej... naczytalem sie co tylko w internecie jest, zrobilem sobie wode z mozgu, opalilem a jakze... wg zasad, choc bojac sie czy aby blad i "nie pojdzie wszystko na marne", nameczylem sie z mokrym tytoniem, poparzonym jezykiem, aby spalic do konca - "bo zdziebelko moze nam skazic fajke"... no i zamiast relaksu przy fajce... stres :oops:

trafilem w koncu (bo ciezko Was bylo znalezc) na forum i pierwsze czego sie nauczylem czytajac - to niepalenia mokrego tytoniu... teraz prze paleniem lezy jakis czas na kartce i jest lepiej.. ale nie idealnie. ponizej moje "cierpienia" wypunktowane jak nalezy:

- zapach unoszacy sie z cybucha kiedy pale... zapach jest nieprzyjemny. w zasadzie to smierdzi. tyle naczytalem sie o "skazeniu glowki fajki wilgocia" ze juz sam nie wiem. tyton roztacza ladny aromat, ale jak podsune cybuch z zazacym sie tytoniem pod nos i powacham - smierdzi.

- tyton teraz juz podsuszam, rozkruszam i nabijam trojwarstowow - no chyba tak przynajmniej sie staram, opor powietrza jest opowiedni... a i tak moje palenie to nieustanna praca z zapalniczka. zdarza sie ze pale kilka minut.. no ale pozniej znow. zapalniczka w ruch. a staram sie pykac dosc wolno - cala fajka to dla mnie okolo 3 godziny (moze wiecej) palenia.

- koncowka... im blizej konca tym przyjemnosc z palenia mniejsza a zwieksza sie poziom poirytowania - frustracja zamiast relaksu. gasnie, odpalam, gasnie, ubijam, odpoalam, gasnie, ciagne zeby wreszcie skonczyc i nie zostawic resztek, jezyk szczypie - zero przyjemnosci :(

- nierownomierne spalanie... wypala sie z reguly srodek. po bokach zostaje tyton, ktorego mniejsze zdzbla przyczepiaja sie do nagaru. i nie raz po skonczonym paleniu zdrapywalem takie zdziebelko bo go wczesniej nie zauwazylem :/ zauwazylem ze pomaga wysypywanie co jakis czas tytoniu poprzez odwrocenie fajki do gory - to wypalone wysypuje sie ladnie, a reszte z brzegow ubijaczem zbijam lub tez pukam fajke wierzchem dloniu wzruszajac calosc tytoniu ktory sam znow uklada sie i zakrywa wypalony srodek... niby jest to jakis sposob - ale czy tak powinno to byc?

- smak... fakt ze po sprobowaniu teraz amphory nie czuje nic, podczas gdy ten larsen daje jakis posmak.. ale jest to tak zludne uczucie ze czasem to sie zastanawiam czy sobie nie wmawiam ze cos czuje. nie wiem co robic zeby ten smak faktycznie poczuc... moze powinienem sprobowac innego tytoniu?

- zapach... tu juz zazalenia od otoczenia - ow larsen pachnie ladnie ale mojej dziewczynie przypomina w zapachu budyn nie fajke i mam sobie kupic cos klasycznego co da ladny fajczany zapach... dodam ze (jako ze tytoniu/papierosow nigdy nie palilem) fajnie gdyby bylo to cos ultra-lekkie i do tego dajace poczuc smak... lubie slodycz, wiec moze byc wrecz deserowe. potrafilibyscie cos polecic? (wiem wiem czytalem i nadal czytam odpowiedni dzial ale trudno samemu mi cos z tego wybrac)

wniosek z tego taki ze czesciej nabijam grusze za 15 zl bo przynajmniej w jej przypadku nie mam jakiejs takiej paranoji... nabijam, jak zbliza sie "niesmaczny" koniec, wygrzebuje igla przybornika i po sprawie. bez zbednych ceregieli. a kiedy chwytam za wrzosca... zaczynaja sie istne cierpienia mlodego wertera...

S.O.S

:roll:
Awatar użytkownika
Bart
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 280
Rejestracja: 08 października 2004, 17:25 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Bart » 27 października 2005, 23:49 - czw

Witaj! Postaram się udzielić odpowiedzi na kolejne punkty:

1. Temu się nie dziw. Dym unosz±cy się z komina zawsze ¶mierdzi (mniej lub bardziej, co zależy od jako¶ci tytoniu - Larsen nie należy akurat do tych najlepszych, choć nie przeczę, że jest dobry).

2. Być może tytoń jest zbyt przesuszony, może nadal pozostaje zbyt wilgotny. Zajżyj tutaj

3. Je¶li fajka jest niepoprawnie palona, końcówka zawsze staje się najgorsz± czę¶ci±. Z tytoniu tworzy się zwarta skorupa, przesi±knięta wytr±conym z tytoniu kondensatem - często nie do spalenia. W takim przypadku lepiej wygrzebać pozostały tytoń, niż próbować go dopalić do końca za wszelk± cenę - niczego dobrego to nie przyniesie. Dlatego ważnym jest, by przy opalaniu, je¶li nie jeste¶my pewni czy dopalimy tytoń do końca, nabijać fajkę na do 1/3 jej objęto¶ci.

4. Tytoń powinien spalać się równomiernie na całej powierzchni. Oczywi¶cie jest to kwestia wprawy (jak i jako¶ci tytoniu). Należy poćwiczyć z ubijakiem - próbuj ubijać mocniej tytoń przy ¶ciankach kominam (ale z wyczuciem!). Praktyka czyni mistrza. Kiedy już przestaniesz się męczyć z ci±głym ga¶nięciem fajki, równomierne spalanie tytoniu przyjdzie samo :).

5. Nie paliłem akurat tego Larsena. Miałem styczno¶ć jedynie z Simply Unique i moim zdaniem jego smak jest mało wyrazisty. Ostrzejszy jest Borkum Riff Cavendish, ale poćwicz jeszcze z Larsenem.

6. Zapach jest mniej ważny - ważne by Tobie tytoń smakował :). Jest jednak wychwalany przez większo¶ć z Forumowiczów Belle Epoque - wspaniały, słodki, owocowy smak (bardzo wyraĽny!) i aromat. Tytoń w formie kosteczek, ale nie należy się tym przejmować - wystarczy rozgnie¶ć je w palcach.

Reasumuj±c, potrzebna jest praktyka. Nie poddawaj się paranoi. Je¶li co¶ pójdzie nie tak jak trzeba - trudno. Uczymy się na błędach, więc trenuj spokojnie, wprawiaj się w paleniu, eksperymentuj na spokojnie. Z czasem opanujesz te podstawowe zasady, odkryjesz smak tytoniu... POWODZENIA!
Awatar użytkownika
Korsarz
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 136
Rejestracja: 19 maja 2005, 11:10 - czw
Lokalizacja: Krapkowice k. Opola

Post autor: Korsarz » 28 października 2005, 07:45 - pt

Witam

jako wciaz jeszcze poczatkujacy chcialbym sie wymienic doswiadczeniami.
po pierwsze ja wciaz pale w gruszkach - mam 3 tanie fajeczki z gruszy do aromatow i 1 do latakii, wrzosca narazie niekupuje wlasnie ze wzgledu na to zeby sie dodatkowo niestresowac tym ze moglbym zaswinic/zniszczyc dobra fajke za ktora trzeba nieporownywalnie wiecej zaplacic niz za grusze.
Smak - po kilku miesiacach palenia (jedna fajka dziennie) smak wkoncu sie pojawil, ale jest to wciaz bardzo ulotne uczucie pozwalajace jednak wyczuc roznice miedzy palonymi tytoniami (no ale na opisy smaku badz smaczkow danego tytoniu to niema jeszcze szans-ale to ponoc samo przyjdzie wiec trzeba cierpliwie czekac) :)
Nierownomierne spalanie i czeste gasniecie - mialem z tym problem bardzo bardzo dlugo, gasniecie nie denerwowalo mnie tak jak wlasnie to nierownomierne spalanie (zar szedl samym srodkiem tytoniu i tworzyl sie krater-musialem wygaszac i wyrownywac powierzchnie) az wkoncu doczytalem o koleczkach (!) i zrobilem sobie taki koleczek z dranki rozmontowanego lozeczka mojego mlodszego syna i ... problem znikl, podczas palenia rozcieram delikatnie zar i pali sie rowno i niegasnie tak czesto (ostatnie 2 palenie udalo mi sie przeprowadzic bez ponownego podpalanie-fajka niegasla) :)

Powodzenia i wytrwalosci

Pozdrawiam

EDIT: a zauwazylem tez ze poprawa palenia i czucia smaku zbiegla sie z uzyskaniem statusu PYKACZ na tym forum (czyli w okolicach 50 postu) hihihi :)
:pipeman:
Voit
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 349
Rejestracja: 25 października 2005, 00:49 - wt
Lokalizacja: Z Gdańska

Post autor: Voit » 28 października 2005, 10:09 - pt

...W sumie niewiele napisałe¶ o samym procesie opalania fajeczki.
Z moich skromnych do¶wiadczeń wynika iż jest to proces długotrwały, uc±żliwy i wymagaj±cy cierpliwo¶ci (następn± fajkę kupię z wkladem z pianki moskiej :wink: ).
Moje wrażenia z opalania wygl±dały do¶ć podobnie do Twoich.
Dodałbym jeszcze ordynarny i dusz±cy smak dymu z ogniska w pocz±tkowej fazie procesu.
Teraz fajka odwdzięcza się wspaniałym smakiem...

Dla równomiernego palenia IMO bardzo ważne jest dokładne rozpalenie tytoniu na całej powierzchni.
Je¶li używasz metalowego ubijaka, to ubijaj±ć żar odbierasz od niego ciepło, czyli wygaszasz.
Ja rozpalam fajkę na dwa razy.
Najpierw staram się rozpalić cał± powierzchnię (na ile wystarczy zapałki :wink: ), ubijam delikatnie "wstaj±cy" rozpalany tytoń, przy okazji czę¶ć paleniska sie wygasi, a po chwili poprawiam dokładnie rozpalaj±c całe palenisko.
Nie wiem czy ten sposób jest dobry, ale tytoń potem pali się równomiernie.

Je¶li za¶ chodzi o tytoń, to je¶li lubisz aromaty to polecam Skandinavik Vanilla. Daje suchy, chłodny i słodki dymek przesi±knięty waniliowym aromatem. Otoczenie przyjmuje go bardzo dobrze więc jest szansa, że Twoja Pani też go polubi. A i Tobie pewnie sprawi duż± przyjemno¶ć, skoro lubisz słodko. :wink:
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 28 października 2005, 10:29 - pt

Voit pisze:...Z moich skromnych do¶wiadczeń wynika iż jest to proces długotrwały, uc±żliwy i wymagaj±cy cierpliwo¶ci (następn± fajkę kupię z wkladem z pianki moskiej :wink: ).Pozdrawiam
I tautaj należy b. uważać. Fajka z dobrym wkładem kosztuje! Zwykle to nie najlepszej klasy wrzosiec "wykitowany" od wewn±trz "mielonk±" z pianki. Potem przy normalnym nabiciu nie da sie palić, albowiem cały "zug" idzie bokami i fajka gasnie. Taka przepuszczaj±ca porami pianka wymaga ultralekkiego nabicia (w znaczeniu ugniatania tytoniu).
Co do stresów kolegi Dopemana... Cierpliwo¶ci. Ergo, dokonaj analizy. Czy czasem nie ci±gniesz za mocno? A może spróbować z kołeczkiem. Albo - zabrzmi prawie jak herezja - daruj sobie trójwarstwowo¶ć. Raz nabij byle jak, nie przejmuj się tym, czego się naczytałe¶ i teraz za wszelk± cene chcesz zastosować bez najmniejszego uchybienia. Może Twoje d±żenie do perfekcji powoduje sytuację stresow±? Zapal raz byle jak... Obserwuj różnice.
Nadto nie wiemy, że Twój Kulpiński został prawidłowo opalony (ale zakładamy, że tak). Jak często palisz, ile fajka odpoczywa?
Może zapal j± w samotno¶ci, bez towarzystwa Dziewczyny (fajka może być zazdrosna :wink: - to również ONA!).
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
Awatar użytkownika
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 28 października 2005, 13:45 - pt

dziekuje za wyrozumialosc - uspokoilem sie ze moje problemy nie sa kompletnie oderwane od rzeczywistosci i inni mieli podobne...

bart: czyli herezja nie jest wygrzebanie niedopalkow i wywalenie? czasem musze nawet igla przybonika zeskrobac bo mi sie poprzylepia do nagaru :(

uzywam tylko drewnianego ubijaka ale o srednicy dosc malej... to chyba sluszna uwaga z tym pocieraniem zaru - musze koniecznie zrobic ubijak o srednicy zblizonej do otworu cubucha. moze to pomoze... :?:

opalanie przeprowadzalem czasem amphora w wiekszosci tym larsenem 5 palen z 1/3 cybucha, 5 z 1/2 i pozniej jedno pelne. fajka zawsze odpoczywala cala dobe. z reszta teraz tez odpoczywa dobe zawsze a czasem pare dni podczas ktorych uzywam gruszy. nie narzekalem na to opalanie bo w zasadzie tyton nie smakowal gorzej niz teraz.. teraz w zasadzie nie odczuwam wielkiej roznicy i tego obiecanego wspanialego smaku ktorym fajka ma sie nam odwdzieczyc po opaleniu :( wieksza problemem byl niepokoj przy opalaniu zeby nie ukisic cos i nie zepsuc fajki za 100zl :/

pale glownie w samotnosci mysle ze nie sa nawzajem o siebie zazdrosne ;) pociagam dym delikatnie (tak mysle) - kieruje sie zasada ze jak naokolo mnie sa kleby dymu to pale zle... klebow dymu nie ma wiec chyba jest ok :roll: mzoe problem tkwi w zlym ubijaczu i tytoniu zle rozdrobnionym i wysuszonym...

ok. biore sie za przeczytanie linka od Bartka. chetnie przeczytam jeszcze jakiekolwiek uwagi i porady. dzieki z gory!
Awatar użytkownika
Bart
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 280
Rejestracja: 08 października 2004, 17:25 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Bart » 28 października 2005, 16:07 - pt

Przylepianie tytoniu do ¶cianek komina jest efektem nierównomiernego spalania (tytoń spala się tylko w ¶rodku). Co do niedopalania fajki, to je¶li tytoń jest tward± skorup±, która zaraz po zapaleniu ga¶nie i w żaden sposób nie idzie go normalnie rozpalić, lepiej dać już sobie spokój. Kilkunastokrotne podpalanie co 'minutę' i szybkie poci±ganie (żeby rozpalić fajkę) spowoduje jedynie wytr±cenie się kondensatu który wsi±knie potem w drewno (je¶li masz takie problemy, to po każdym paleniu wrzucaj do fajki po jednym kryształku chłodz±cym Danicotea - im ciemniejszy będzie ów kryształek na następny dzień, tym więcej syfu wyci±ga. Znaczy to, że im będzie ja¶niejszy, tym większe postępy w paleniu :)).
uzywam tylko drewnianego ubijaka ale o srednicy dosc malej... to chyba sluszna uwaga z tym pocieraniem zaru - musze koniecznie zrobic ubijak o srednicy zblizonej do otworu cubucha. moze to pomoze...
Zapewne chodziło Ci o ¶rednicę komina, czyli tego, w co ładuje się tytoń. Je¶li dobrze rozumiem, to nie ma potrzeby robienia tak szerokiego kołeczka - mój ma ¶rednicę około 1 cm.

Jest jeszcze możliwo¶ć złego nawiertu. Nawiert powinien być na poziomie dna komina, nie poniżej, nie powyżej. SprawdĽ jak jest w Twojej fajce.
radious
Początkujący
Początkujący
Posty: 37
Rejestracja: 24 lutego 2005, 22:26 - czw
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: radious » 29 października 2005, 00:39 - sob

Jak tak czytam to dochodzę do wniosku, że jestem szczę¶ciarzem;)
Po trzech fajkach już czuję słodycz dymu no i aż tak bardzo nie parzy. Co prawda jakiej¶ 1/3 nabitego tytoniu :oops: (by było ¶miesznej też do 1/3) nie udaje mi się wypalić (podejrzewam zbyt mocne nabicie, ale jeżeli nabiję słabiej to nie ma oporu), ale za to wcze¶niej ga¶nie mi już "tylko" 6-8 razy 8)
Trójwarstwowo mi się rzadko udaje nabić, zwykle wychodz± warstwy dwie, napełniam komin do pełna i ubijam, może muszę tu poeksperymentować. Swoj± drog± mam wrażenie, że nie jest to takie ważne, ostatnio nabiłem raz i paliło mi się super!
Co to wytrz±sania tytoniu to robię tak samo (cholernia ułatwia sprawę, ubijak mam metalowy i popiół niezbyt chce się go czepiać).
Na Twoim miejscu odpu¶ciłbym sobie na razie wrzosiec i ćwiczył gruszę, tak coby się nie stresować. To ma być przyjemno¶ć!
Pozdrawiam i sukcesów życzę jak pocz±tkuj±cy pocz±tkuj±cemu!
Awatar użytkownika
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 29 października 2005, 10:23 - sob

nawiert wyglada na dobry, a jesli o ubijacz chodzi to na zawodach mieli taki dosc duzej srednicy - mysle ze 1,5-2 cm stad tez pomyslalem ze powinienem miec wiekszy. sprobuje. co do gruszy to trudno na niej cokolwiek cwiczyc bo to miniaturka wymiary komina (dzieki za poprawienie) to 1,5cm srednicy i chyba tyle samo glebokosci. w takim razie jak tylko bede wybieral sie do trafiki po tyton to kupie te krysztalki... a ta wilgoc o ktorej mowa nie moze jakos trwale uszkodzic fajki? bo naczytalem sie tyle ostrzezen przed tym ze czlowiek naprawde ma metlik w glowie he he... :roll:
jeszcze apropos tytoniu mialby ktos jakies propozycje? dziewczynie nie podoba sie zapach obecnego no a ja jakos smaku specjalnie nie czuje (radious - zazdroszecze)
Awatar użytkownika
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 01 listopada 2005, 12:01 - wt

no wiec jest ciut lepiej kiedy tyton wysusze bardziej i walcze mocno z drewnianym kolkiem - ostatnio nawet nabilem bez staran o 3 warstwy nabicia i bylo ok. ale w kazdym razie praca z zapalniczka caly czas no i koleczek w ruchu. czy ten koleczek jest nieodzownym atrybutem? ja raczej nie aspiruje do zawodow a ciagle dogladanie zaru i obracanie koleczkiem uniemozliwia zajmowanie sie czyms innym.. czytanie, film etc. a co dopiero zapalenie gdzies w kawiarni? :( jak palic tak aby nie przypominalo to przygotowania do zawodow :?:

smak ciagle pawie zaden... zauwazylem ze kiedy odpalam zapalniczka to przy tym odpalaniu zdaza mi sie cos poczuc, pozatym bardziej czuje cos na podniebieniu niz jezyku.


ps. z tytoni ktore mnie zainteresowaly to belle epoque i tims no name. tylko czy warto mi sie za nie brac? moze lepiej kupic alsbo i dalej sie uczyc (larsem mi sie juz konczy)
krzyh1222@interia.pl
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 223
Rejestracja: 25 maja 2006, 12:33 - czw
Lokalizacja: Koszalin

To jest wogóle możliwe?

Post autor: krzyh1222@interia.pl » 15 sierpnia 2006, 16:37 - wt

Równomierne palenie na całej powierzchni - to nielogiczne. Przecież powietrze zasysane jest przez mały otwór w dnie fajki, z czego jasno wynika, że lej spalania będzie się tworzył zawsze i będzie on tym węższy im bliżej palenie jest dna komina. W zasadzie takie spalanie zachodziło by może przy odpowiednio wolnym paleniu fajki ale nigdy tego nie zaobserwowałem. Przy pomocy kołeczka jakoś się spala, ale daleko do palenia całą powierzchnią.
:?
[/url]
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Post autor: elvislike » 15 sierpnia 2006, 16:47 - wt

W zasadzie takie spalanie zachodziło by może przy odpowiednio wolnym paleniu fajki ale nigdy tego nie zaobserwowałem.
wlasnie. potrenuj troszke, to moze uda ci sie zauwazyc. pewnie, ze zawsze beda pewne zaburzenia (tak jak w przeplywie cieczy przez rurke:-), w pewnym przyblizeniu i z inszym mechanizmem) jednak przy odpowiednio wolnym paleniu zar bedzie sie rozkladal w miare rownomiernie. bedzie to rowniez zalezalo od formy tytoniu i od tego co wchodzi w jego sklad, jednak na owa rownomiernosc bierz pewna poprawke. pomysl co sie dzieje w trakcie palenia flake, gdzie o homogenicznosci tego co masz w piecyku nie masz co marzyc. praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka.
pozdrawiam:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Awatar użytkownika
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 04 października 2006, 13:50 - śr

Równomierne palenie na całej powierzchni - to nielogiczne. Przecież powietrze zasysane jest przez mały otwór w dnie fajki, z czego jasno wynika, że lej spalania będzie się tworzył zawsze i będzie on tym węższy im bliżej palenie jest dna komina. W zasadzie takie spalanie zachodziło by może przy odpowiednio wolnym paleniu fajki ale nigdy tego nie zaobserwowałem. Przy pomocy kołeczka jakoś się spala, ale daleko do palenia całą powierzchnią.
Nie tędy droga - to że otworek malutki i w dnie fajki OK. Ale da się palić równomiernie. Ja radze sobie z tym tak:
* po pierwsze dokładnie rozdrobnionym tytoniem fajeczkę 3 warstwowo i spiralnie nabijam
* po drugie przy nabijaniu zważam, by tytoń przy ściankach komina ubity był nieco mocniej
* po trzecie bardzo ważne jest tu RÓWNOMIERNE rozpalenie tytoniu.

Ot tyle z moich doświadczeń. Pozdrawiam.

Aha jak o cierpienieach to przyznam się, że najbardziej to mnie denerwowało zawsze sparzenie jęzora, na szczęscie już za mną takie przeboje, choć przyznam się że ostatnio miałem taki wypadek hehehehe
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
Awatar użytkownika
Tomi
Początkujący
Początkujący
Posty: 33
Rejestracja: 09 marca 2006, 20:06 - czw
Lokalizacja: Lubaczów

Post autor: Tomi » 09 lutego 2007, 01:50 - pt

[quote="Korsarz"]Witam

jako wciaz jeszcze poczatkujacy chcialbym sie wymienic doswiadczeniami.
po pierwsze ja wciaz pale w gruszkach - mam 3 tanie fajeczki z gruszy do aromatow i 1 do latakii, wrzosca narazie niekupuje wlasnie ze wzgledu na to zeby sie dodatkowo niestresowac tym ze moglbym zaswinic/zniszczyc dobra fajke za ktora trzeba nieporownywalnie wiecej zaplacic niz za grusze

Chłopaki dajcie spokuj , nie przesadzajcie z tym wrzośćem! Nie ma powodu by podchodzić do niego jak do jakiejś świetości. To fajka jest dla nas a nie my dla fajki, powinna być dla nas źródłem przyjemności, nie powodem nerwicy, a jeśli chodzi o cene to całkiem niezła ,,bruierke" można miec za ok 40 zł, to żaden majątek śmiało można na niej sie uczyć i wcale nie takm łatwo ja zepsuć . Odwagi! nie myśleć i nie kombinowac za wiele fajka sama cie nauczy. Pozdrawiam
:wink:
Pal waść!...
Awatar użytkownika
bublik
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1211
Rejestracja: 07 października 2004, 22:56 - czw
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: bublik » 09 lutego 2007, 10:59 - pt

Tomi pisze:całkiem niezła ,,bruierke" można miec za ok 40 zł
Wyrzuciłbym pierwsze dwa słowa albo dodał jedno zero za liczbą :)

P.S. Czy całkiem niezły samochód można mieć za 400zł? :D
Odnomu - bublik, drugomu - dyrka ot bublika.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak palić”