Jak to z tym gaśnięciem w końcu tak na prawdę jest ?

Tutaj zadajemy pytania o to jak palić fajkę i mamy dużą szansę na uzyskanie odpowiedzi

Moderator: Moderatorzy

Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 976
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Jak to z tym gaśnięciem w końcu tak na prawdę jest ?

Post autor: Hobbit » 12 maja 2006, 21:28 - pt

Szanowni fajczarze i Ci bardziej doświadczeni, i Ci młodsi stażem. Powiedzcie mi i inym szczerze jak to jest. Ile razy fajeczka średnio gaśnie wam podczas palenia. Bo mnie się zdaża, że podczas palenia (ok 40 - 50 minut) fajeczka potrafi mi zgasnąć jakieś 3-4, a nawet z 5 razy i więcej. Może jakieś błędy popełniam, choć staram się ubijać tytoń warstwowo i spiralnie, efekty są dość mocno zróżnicowane. Raz pali się niemal bezobsługowo, a innym razem kołeczkiem ratuje się co chwila a i tak przygasa. Stażu wielkiego nie mam więc poradzcie i powiedzcie jak to u was tak na prawdę jest. Mitomanom w tym watku dziękuję.
Ostatnio zmieniony 13 maja 2006, 14:31 - sob przez Hobbit, łącznie zmieniany 1 raz.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
Don_ChiChot
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 235
Rejestracja: 23 grudnia 2005, 21:11 - pt
Lokalizacja: Przemyśl

Post autor: Don_ChiChot » 12 maja 2006, 21:41 - pt

mnie to sie prosze o to nie pytac... uffff szkoda gadac :)

zawsze mam w domq zapas zapalek :)

no a na poczatku to juz wogle mialem cyrki (odbilo sie to echem po forum)

ale widze poprawe i jak osiagne staz 25 lat palenia to bede mogl spokojnie sobie pykac i np. czytac ksiazke... gdy ostatnio probowalem tego dokonac to sie tak wscieklem...ujjj nici bylo i z palenia i czytania. Teraz to juz tylko pale :)
Bum tralalala wciagam gleboko ....
Voit
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 349
Rejestracja: 25 października 2005, 00:49 - wt
Lokalizacja: Z Gdańska

Post autor: Voit » 12 maja 2006, 22:42 - pt

Myślę że wraz ze stażem i doświadczeniem przestaniesz zwracać uwagę na tak mało istotne żeczy jak przygasanie fajki...
Zgasła? ...To trzeba zapalić!


Jeśli zaś chodzi o moje ulubione zajęcie, jakim jest dobra lektura przy fajeczce, to mam tylko jedną radę:
Koncentruj się na treści, a nie na formie.
...navigare necesse est, vivere non est necesse...
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Post autor: elvislike » 12 maja 2006, 22:45 - pt

Zgasła? ...To trzeba zapalić!
swiete slowa:-)
pozdrawiam:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Dziku

Post autor: Dziku » 13 maja 2006, 09:48 - sob

Fajka nie zgaśnie tylko temu co jej wcale nie zapali. :lol:
A jak często gaśnie? Różnie bywa. Faktycznie, zależność jest mniej więcej taka, że im kto ma większą wprawę w paleniu tym rzadziej będzie gasło.
Ale jak podkreśliłem - różnie bywa. Szczególnie z tytoniem nowo poznawanym lub nawet znanym, ale akurat nowootwartym.
Kilka lat temu, gdy po raz pierwszy spotkałem się z Cinkiem w Peronie 6 przy face, pierwsza fajka zgasła mi chyba z 15 razy. Druga była ok, ale pierwsza :?
Czemu gasło? Otóż kupiłem sobie po drodze do Peronu nową saszetkę Staropolskiego nr 1. Tytoń ten był mi już znany, ale... po otwarciu saszetki okazał się być mokry jak szmata. Przesuszyłem go troche i postanowiłem zapalić. To był błąd. Gasło bez przerwy. Drugą fajeczkę nabiłem "Plumcake" . Tytoń był dobrze przygotowany do palenia i już nie gasło.
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 976
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 13 maja 2006, 09:51 - sob

Zgadzam się z Wami. Nie chodziło mi o to żeby obalać jakiś wielki mit w tym wątku, bo chyba każemu fajeczka czasem zgaśnie, no a jak zgaśnie to jak Voit wcześniej powiedział trzeba odpalić i gra. Zadając tytułowe pytanie kierowała mna czysta ciekawość. I widzę że nie jestem sam w moich zmaganiach z żarem :)

Ale napiszę jeszcze jedno moje spostrzezenie. Kiedy człowiek za bardzo się skupia na samej czyności palenia (przybijanie, mieszanie kołeczkiem, usuwanie popiołu itd), często fajka potrafi zrobić nam psikusa i gasnąć. Natomiast już kilkunastokrotnie zdarzyło mi się spalić fajeczkę niemal bezobsługowo (1 - max 2 przygasnięcia) na 50 minut pykania. Niemal zawsze byłem wtedy czymś zajęty, ogladałem film, czytałem czy po prostu mocno się zamyśliłem. To chyba jednak kwestia podejścia do fajki, a fajka traktowana nerwowo (co zupełnie odbiega od istoty i założenia pykania), będzie gasła częściej.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
konradus
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 352
Rejestracja: 15 kwietnia 2006, 19:50 - sob
Lokalizacja: Lublin

Post autor: konradus » 13 maja 2006, 10:16 - sob

Hobbit pisze:Kiedy człowiek za bardzo się skupia na samej czyności palenia (przybijanie, mieszanie kołeczkiem, usuwanie popiołu itd), często fajka potrafi zrobić nam psikusa i gasnąć.
Ja tez, chociaz staz mam niedlugi, zauwazylem dokladnie to samo. Najlepiej mi sie pali jesli nie skupiam sie na samej czynnosci palenia. Najlepsze palenia mialem te, ktore byly mimochodem, podczas pracy przy kompie, ciekawej rozmowy, ogladania filmu itp. Jesli skupialem sie na samej czynnosci palenia, starajac sie dobrze kontrolowac sam proces to czesto przedobrzalem... Wydaje mi sie, ze jesli fajka jest tlem dla sytuacji, a nie jej sednem oraz jesli palenie jest spokojne i w naturalny sposob zgrane z ... oddychaniem, to fajka pali sie o niebo lepiej i stabilniej :) Zakladajac oczywiscie, ze fajka jest ok, ze jest dobrze nabita, tyton o odpowiedniej wilgotnosci itd.
pozdrawiam,
konradus
Marcin_
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 148
Rejestracja: 22 lutego 2005, 19:06 - wt
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Marcin_ » 13 maja 2006, 14:27 - sob

Mi niestety fajka gasnie bardzo czesto. Fakt, ze jestem poczatkujacy, lecz zuzywanie 15 zapalek na 30 minutowa fajke troche mnie drazni. :) Na szczescie wrazenia smakowe wszystko rekompensuja.
Jestem dyspozytorem własnych torów.
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 13 maja 2006, 16:07 - sob

nie lepiej używac zapalniczki? :lol:

mi gaśnie - a jak. ale przestałem się tym przejmować i zamiast skupiać się na technice palenia, skupiam się na czerpaniu z palenia przyjemności. także nawet nie liczę ile razy zgaśnie - i to jest dobra metoda - choć nie powiem doświadczenia przybywa i wnioski wyciągam. z czasem będzie coraz lepiej tego jestem pewien ;) :pipeman:
Obrazek Obrazek
aker
Początkujący
Początkujący
Posty: 13
Rejestracja: 08 marca 2006, 08:46 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: aker » 15 maja 2006, 12:32 - pn

Z pewną satysfakcją przeczytałem poprzednie wypowiedzi, bo też zacząłem wpadać w swego rodzaju kompleksy. Zwłaszcza, że paląc ten sam tytoń w tej samej fajce raz wychodziło dobrze, a następnego dnia co chwilę gasło. Z reguły jednak odnotowuję 1 zgaśnięcie mniej więcej w połowie palenia. Zauważyłem też "problem" zbytniego zajmowania się samym paleniem i przedobrzaniem , które prowadziło do częstszego wygaszania niż przy paleniu "na luziku".
Wczoraj wyczytałem u Pana Turka, że walka o to, żeby fajka nie gasła jest przesądem. Napisał, że nie jest to żadną ujmą dla fajczarza i jak kilka postów wyżej trzeba po prostu jeszcze raz zapalić :wink: .
Skandy
Początkujący
Początkujący
Posty: 12
Rejestracja: 22 listopada 2005, 12:34 - wt

Post autor: Skandy » 22 maja 2006, 14:47 - pn

Z fajką tak bywa, że im bardziej jej pilnujesz, tym więcej figli płata. Oczywiście, gaśnięciem nie należy się przejmować. U początków palenia fajki, nie potrafiłem nawet myśleć o czymś innym, niż kontrolowanie żaru. Wtedy wypalenie pełnej fajki zajmowało mi 30 min i ok. 15 zapałek :D Teraz w zależności od wielkości fajki i ilości tytoniu palę od 50-100 min i zużywam 1-3 zapałek. Zauważyłem, że częściej przygasają fajki z mniejszym cybuchem, ale to też zależy od tytoniu, który się w nich pali. Do aromatów mam 3 fajki i w każda inaczej się zachowuje. Czasem mam wrażenie, że, fajka lubi jakąś konkretną mieszankę i wtedy własnie ten tytoń w niej palę. Bywa też, że tytoń, który wspaniale pali się w jednej fajce, w drugiej gaśnie i smakuje, jakby się fajka wściekła :D Trzeba szukać harmonii, tak by fajczarz, fajka i tytoń stanowiły jedność.[/list]
Palacz wyborny
Początkujący
Początkujący
Posty: 9
Rejestracja: 19 sierpnia 2006, 15:07 - sob

Ile razy??

Post autor: Palacz wyborny » 27 sierpnia 2006, 16:49 - ndz

Ile razy wam gasnie fajka w ciagu wypalenia jej calej??
Palacz wyborny
Początkujący
Początkujący
Posty: 9
Rejestracja: 19 sierpnia 2006, 15:07 - sob

Post autor: Palacz wyborny » 27 sierpnia 2006, 16:56 - ndz

Bo mi sie to zdarza 2-3 razy, nie wiem czy to jest wina, ze pale grusze czy, ze jeszcze nie nabylem odpowiedniej wprawy.
Krom
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 118
Rejestracja: 08 października 2004, 22:33 - pt
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post autor: Krom » 27 sierpnia 2006, 16:59 - ndz

Różnie to u mnie bywa...czasami nie gaśnie wogóle, czasami kilka razy...tak na oko to średnia na 10 paleń wyszła by około 3 razy :) jest to kwestia palonego tytoniu i naturalnie poprawnego nabica fajki :wink:
Dziku

Post autor: Dziku » 27 sierpnia 2006, 17:00 - ndz

Kolego "Palaczu wyborny":
Było o tym już tak wiele razy, że niecelowe jest zakładanie nowego tematu - a już szczgólnie w niewłaściwym dziale. Wystarczy wpisać do wyszukiwarki słowo "gaśnie" i okaże się, że było i to wiele razy. Twój post zostanie doklejony do podanego tematu. Na przyszłość przy tak prostych pytaniach rekomenduję użycie wyszukiwarki jako czynnośc mało pracochłonną i całkiem bezbolesną.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak palić”