Strona 1 z 4

Dunhill Early Morning Pipe

: 28 stycznia 2005, 15:54 - pt
autor: Crataegus
Witam wszystkich po świętach, świątecznych wojażach i poświętecznym zamieszaniu.

Święta. Co prawda Mikołaj podrzucił pod choinkę nie znany mi tytoń – Sweet Dublin (Orlika?) -- ale pykałem go raczej, żeby Mikołajowi było miło. Opisu mieszance oszczędzę. Jeśli ktoś zna, a na dodatek lubi, albo nie zna, a chce spróbować, proszę o kontakt – chętnie się na coś wymienię.

Wojaże. Raczej po krajach umiarkowanie fajkowych, wydawało się, że z łowów nici, ale w ostatniej chwili załapałem się na jakimś lotnisku na promocyjny pięciopak Dunhilla. Puszki nowiuteńkie, jak mniemam, bo zgodnie z dyrektywą UE, połowę etykiety zajmuje ostrzeżenie, że oddając mojej ulubionej używce narażam siebie i tych wokół mnie na straszne, śmiertelne choroby.

Poświąteczne zamieszanie. Napocząłem rzeczony pięciopak (teraz to – kurcze – w zasadzie wykańczam). Na pierwszy ogień poszedł znany mi do tej pory tylko z widzenia i słyszenia Early Morning Pipe. Obiecałem sobie recenzję, ale nie znalazłem czasu – teraz nadrabiam, choć po tytoniu zostało tylko wspomnienie i puszka.

Obrazek

Zapewne mam podniebienie jak podeszwę, ale za skarby świata, nie byłem w stanie wychwycić dodanego aromatu, wydaje mi się, że inni producenci nie zaznaczali by nawet obecności “substancji poza tytoniowych” na opakowaniu. Dunhill to robi. Nie informuje natomiast, że jest to mieszanka z latakią, choć może akurat to jest oczywiste.

Nie informuje może dlatego, że Latakii w EMP nie ma zbyt wiele, na pewno zaś nie gra ona pierwszych skrzypiec. Rola ta przypada tytoniom orientalnym, co można wywąchać już przy otwieraniu puszki. Nie wiem, czy wielu nie uzna tego za profanację, być może też kieruję sie jakimiś dziwnym skojarzeniem, ale aromat unoszący się ze świeżo otwartego opakowania przypomina mi zapach “prawdziwych”, “amerykańskich” Cameli bez filtra.

I taaak – jest to mieszanka “delikatna” – a więc raczej “dymek”, niż “dym” – ale przy tym bardziej gorzkawa, niż słodka. Smak, jak u większości anglików, można okreśłić jako “jesienny”, choć ja mam jakieś kawowe skojarzenia – wcale nie ze względu na nazwę.

Tytoń bardzo harmonijnie zmieszany, pozbawiony silniejszych akcentów – można go palić bezrefleksyjnie, ale też skupiał się na d e l i k a t n y c h fluktuacjach smaku. To ostatnie raczej dla smakoszy i wytrawniejszych palaczy – historia jaką opowiada EMP raczej nie obfituje w punkty kulminacyjne, ani zaskakujące zwroty akcji. Mamy tu raczej do czynienia z klasycznym angielskim “crescendo” w którym im dłużej palimy tym wyraźniejsze są wędzone latakiowe nuty.

Virgina w EMP zachowuje się grzecznie i dyskretnie – odgrywa, moim zdaniem, głównie rolę bazy i tła dla orientalnych odmian tytoniu. Wykorzystywane są jej bardziej chropowate tony plus posmak mdławo-mydlany (w pozytywnym znaczeniu), który mógłbym od biedy przypisać rzeczonemu delikatnemu toppingowi. Latakia obecna cały czas, wyraźniejsza w dolnych partiach fajki, ale nigdy nie przytłaczająca. Dla mnie dominantą jest przede wszystkim, słodko-gorzkawy smak Orientu.

Z niektórych opinii z którymi się zapoznałem na tobbaccoreviews, wynika, że tytoń potrafi “dać niezłego kopa”, a nawet wywołać delikatny zawrót głowy. Pozostaje mi przyjąć je za dobrą monetę. Mój organizm nikotynę przyswaja wyjątkowo łatwo i bezboleśnie, zapewne dlatego nie zauważyłem jakiegoś przytłaczającego jej natężenia.

Nie potrafię jakoś bez obiekcji przyjąć sugestii zawartej w nazwie (choć wielu z propozycją producenta się zgadza) – nie jest to dla mnie idealna “pierwsza fajka”. Jak już wspomniałem, określenie “podeszwa” dość dobrze określa moje podniebienie, zwłaszcza rano, potrzebuję więc czegoś bardziej stymulującego o poranku – silniejszej, pikantniejszej Va, szczypty Pq, pełniejszej wędzonej La... Słodko – gorzki orient w tym wydaniu jakoś mnie nie rozbudza... Ale to uwaga raczej na marginesie – sam tytoń na pewno godny jest polecenia.

Ogólnie – czwórka. Czwórka mniej/tójka plus w kategorii anglików. Piątka mniej i chyba lektura obowiązkowa dla zwolenników orientu na pierwszym planie.

: 29 stycznia 2005, 18:37 - sob
autor: Bart
Mi też bardzo smakuje :). Nic dodać, nic ująć - gratuluję rewelacyjnego opisu.

: 30 stycznia 2005, 22:04 - ndz
autor: Cinek
Pewnie, że dobry!
Troche nie rozumiem tego opisu na tobaccoReviews o zawrotach głowy. To przecież łagodna, poranna mieszanka.
A wspomniany Sweet Dublin jest kompozycją Paula Stanvella (produkowany przez Orlika) i swoje laury zbierał jakieś trzydzieści lat temu...

: 30 stycznia 2005, 23:27 - ndz
autor: Crataegus
Cinek – No właśnie, mnie też dziwiło, że tak wiele osób odnajduje w tym dymku tak dużą dawkę nikotyny... Na sześćdziesiąt kilka opinii średnia wychodzi, co prawda “mild to medium”, ale mniej więcej co trzecia przestrzega przed lekceważeniem mocy tej mieszanki – dlatego odnotowałem. Osobiście zgadzam się z Tobą. Inna sprawa, że “moc” którą czuje podniebienie, nie zawsze przekłada się na tą chemicznie rozumianą.

Napoczęty stugramowy Sweet Dublin czeka na chętnych – wymienię się na (prawie) każdą La/Va, Va, Va/Pq, albo pochodną mieszankę ze średniej półki.

: 30 maja 2006, 12:51 - wt
autor: Radesz
Właśnie skończyłem puszeczę EMP. Żal rozstawać się z nim na dłużej. Pykałem go sobie rano, wieczoremi i w południe :wink: Bardzo smaczna mieszanka, na długo po paleniu pozostawiała miłe wspomnienie na podniebieniu.
Ostatnia doza z puszki do fajki trafiła bardzo mocno przesuszona (puryści się skrzywią) - prawie wióry. Mimo to palił się tytoń sucho i na przegrzewał ani trochę. Czy smak był inny? Sam nie wiem, pysznie się go pykało i jak napisałem na wstępie aż żal, że to koniec puszeczki.
Uważam że tytoń wart polecenia i myślę, że ocena poniżej 4+ jest w mojej opinii krzywdząca.
Pozdrawiam Radesz

: 16 sierpnia 2006, 19:38 - śr
autor: dopeman
Kolejny tytoń który na dniach powinienem dostać, a od dawna mnie nurtował. Znów mam dylemat, czy potraktować go jako mieszankę LA i palić w fajce Latakiowej czy też do spółki z presbyterian mixture przeznaczyć mu inna fajeczkę? :roll:

: 16 sierpnia 2006, 20:07 - śr
autor: j4szczur
Każdy dobry tytoń zasługuje na oddzielną fajkę, gdyż wtedy się odwdzięcza smakiem. Oczywiście zasadę tę należy stosować w miarę możliwości finansowych. Zauważ też, że w fajce po latakii będziesz mógł palić tylko latakię.

: 18 sierpnia 2006, 08:44 - pt
autor: Radesz
Trochę odchodzimy od tematu, ale powiem że tak delikatny tytoń warto palić w fajce, w której LA jeszcze nie gościła.
A tytoń wart kupienia, nawet kosztem czekania, czy odmówienia sobie 2 saszetek czegoś innego (Skandynavik, Alsbo...)
Pozdrawiam Radesz

: 17 września 2006, 00:16 - ndz
autor: dopeman
przyjrzałem się właśnie mojej puszcze early morning pipe i na obrzeżach napisane ma ORLIK :?

dla jasności zapytam - tytoń o którym mówicie to wersja produkowana jeszcze przez dunhila czy też ta orlikowska?
mam nadzieję że się nie różnią.... choć pewno tak nie jest :roll:

: 17 września 2006, 02:31 - ndz
autor: szkielu
na mojej puszeczce nic o ORLIKu nie wspominaja :D
moze tak jak z Night Cup - Jedna nazwa, jedna firma a niestety podproducentów kilku. I znaczne roznice smakowe :(

: 17 września 2006, 03:52 - ndz
autor: j4szczur

: 17 września 2006, 11:32 - ndz
autor: dopeman
szkielu pisze:Jedna nazwa, jedna firma a niestety podproducentów kilku. I znaczne roznice smakowe :(
o cholera :shock: to jak się przed tym bronić i trafić na ten właściwy?

: 17 września 2006, 15:21 - ndz
autor: j4szczur
Łatwo poznać po puszce.

: 17 września 2006, 18:51 - ndz
autor: dopeman
na fotce early morning z tobbacorevies nic nie widać - podobnie często jest na małych fotach z allegro.

to co jest napisane na firmowych dunhilowskich?

swoją drogą na ebay są nieotwarte dunhiloskie puszki z 1970 i 1960 :shock:

: 17 września 2006, 19:25 - ndz
autor: j4szczur
IMHO:

tytoń Dunhill Early Morning Pipe

http://www.orlik.dk/sw680.asp
Na górze po prawej stronie widoczna jest pod w/w linkiem już nie produkowana wersja Murray. Puszka wygląda tak:
Obrazek

Ciut niżej widoczna jest obecnie produkowana wersja by Orlik Tobacco Company, wygląda tak:
Obrazek
Niezła paskuda, co?