Strona 5 z 6

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 08 kwietnia 2010, 11:56 - czw
autor: sat666sat
Jak dla mnie całkiem smaczny tytoń - używam teraz do opalania - szczerze polecam. Czysta przyjemność :lol:

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 17 sierpnia 2010, 21:11 - wt
autor: Pastor
Też nim opalam :lol: Tytoń przepyszny: słodki, miodny, relaksujący i miły.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 17 sierpnia 2010, 21:27 - wt
autor: kras
Dla mnie tytoń codzienny. Nic specjalnego w nim nie ma, ale "napalić" się można.

Dobry do opalania.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 18 sierpnia 2010, 01:18 - śr
autor: sat666sat
poza tym jakie palisz?

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 03 lutego 2011, 22:44 - czw
autor: New_Man
Ja powiem szczerze, rozdrobniony jest pyszny ale ostatnio z braku czasu nabiłem taki prosto z puszeczki i jest jeszcze lepszy :D nie rozdrabniałem, nie podsuszałem nic. Tak prosto hop z puchy do fajki , spiralnie i lekko przyklepać :D to Fajeczka nabita do 1/3 paliła się jakieś 30 minut i może 2 razy kołeczka użyłem. Zero kondensatu , smak idealny no i od czasu do czasu pyszności w płuca poszły tak więc można się napalić i posmakować :D
Do opalania genialny :D

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 15 lutego 2011, 00:23 - wt
autor: BenZin
Uniwersalny, pasuje mi do wszystkiego. Dobry w pracy, dobry w domu, dobry na balkonie. W sumie, gdybym miał ostro imprezować (przetestowany w ten sposób ostatnio) - pić, palić do późnej nocy - to zabrałbym akurat ten tytoń. Bo może mi mniej smakuje w małej dawce bardziej niż aromat, ale nie mdli w większej. No i w paszczy, po paleniu pozostawia przyjemny posmak. Coś jak dobry chlebek na zakwasie - zawsze smakuje. Cena też nie powala - saszetkę 50g kupiłem ostatnio (w trafice, nie w necie) za 29 zł.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 29 maja 2011, 20:03 - ndz
autor: freemason
Pierwszy raz paliłem ten tytoń w połowie lat 90. Nie zrobił na mnie większego wrażenia, ale wówczas byłem pod urokiem słodkich aromatów.
Dziś patrzę na Va nr1 zupełnie inaczej i mogę w pełni docenić jego walory.
Po otwarciu paczki czuć ładny, czysto-tytoniowy zapach. Po zapaleniu, od początku do końca można delektować się wspaniałym słodkim smakiem. Przypomina mi on Torben Dansk Virginia Mysore. Jest jednak mniej słodki, przez co odrobinkę gorszy. Pali się natomiast chłodniej.
Jest to lekki i przyjemny tytoń, wygodny w paleniu, lepszy od niejednej „drogiej, topowej” virginii. Nie jest absorbujący, więc uważam go za znakomitego towarzysza pracy lub biesiady.
Room note skojarzył się mojej żonie, nie wiem zupełnie dlaczego, z zapachem kościelnego kadzidła. Ja się z tą oceną nie zgadzam. Dla mnie jest on przyjemny.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 01 czerwca 2011, 08:40 - śr
autor: yopas
freemason pisze:lepszy od niejednej „drogiej, topowej” virginii.
A czy, o jakieś przykłady, mógłbym poprosić?

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 01 czerwca 2011, 11:45 - śr
autor: freemason
A choćby od SG "Golden Glow", lub ASHTON "Gold Rush" lub od "Hall o the Wynd" - tak moim zdaniem oczywiście. FVF i BBF nie przebije.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 11 marca 2012, 19:57 - ndz
autor: FizylierXW
Zastanawiam się na wyborem Va:

OG,FVF, MC Va.! - zamierzam przeznaczyć na nia oddzielną fajkę:)

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 01 sierpnia 2012, 20:42 - śr
autor: Grześ
Dzisiaj kupiłem owy tytoń w celu opalenia fajki nabiłem 1/3 zapalam i może uznać się to dziwne ale poczułem tą słodkość. Tylko potem jakoś mi masakrycznie gasło, w połowie dostałem niezbyt smacznego smaku chyba troszkę przegrzałem ( a wiedziałem że mam uważać)i fajeczka na bok szła na ostygnięcie, ponowne odpalenie ale już nie czułem tego smaku tej słodyczy tylko nie smak (na pewno mój błąd ale jakoś to będzie)

A zapomniałem dodać nigdy takiego smaku nie poczułem przy cygarach jest w szoku co do fajki.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 01 sierpnia 2012, 23:02 - śr
autor: jar
Grześ pisze:Dzisiaj kupiłem owy tytoń w celu opalenia fajki nabiłem 1/3 zapalam i może uznać się to dziwne ale poczułem tą słodkość. Tylko potem jakoś mi masakrycznie gasło, w połowie dostałem niezbyt smacznego smaku chyba troszkę przegrzałem ( a wiedziałem że mam uważać)i fajeczka na bok szła na ostygnięcie, ponowne odpalenie ale już nie czułem tego smaku tej słodyczy tylko nie smak (na pewno mój błąd ale jakoś to będzie)

A zapomniałem dodać nigdy takiego smaku nie poczułem przy cygarach jest w szoku co do fajki.
Zatem gratuluję zapoznania się z naturalną słodyczą Virginii. Va na tytoń fajkowy jest fermentowana/curingowana/przysposabiana inaczej, niż tytonie w tym Va do wykonywania zeń cygar.

Jeśli ma Pan ochotę kontynuować ten kierunek doświadczania naturalnej słodyczy blendów wirginiowych, to narzuca się spróbowanie np. BBF od Samuela Gawitha; z całym szczerym sentymentem do blendów McBarena to jest produkcja wielkoprzemysłowa ze wszystkimi jej, nie zawsze dobrymi konsekwencjami. Tyle, że warto potrzymać nabytą Va w słoiczku co najmniej pół roku, lepiej rok dla kontynuacji naturalnych procesów fermentacji, m.inn. lepszego "zestalania się"/"zamanifestowania" naturalnego cukru. Proszę mi wierzyć, ta sama Va "prosto ze sklepu", a po roku czy dwóch leżakowania to zupełnie inny tytoń in plus.

Oczywiście koniecznym warunkiem dla odczuwania naturalnej słodyczy blendow wirginiowych jest tzw. chłodne palenie. Jedno przeciągnięcie, a palenie staje się gorzkie. No i fajka winna być przyzwoita i właściwie opalona.

Jak zawsze

Jacek A. R.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 02 sierpnia 2012, 11:25 - czw
autor: golf czarny
Ja niestety nie darzę Va nr 1 Mc Barena atencją . Zdarzyło mi się wydać te ok 30 zł . Zakupic kopertę wypalić w na poły traumatycznej na poły delirycznej atmosferze pierwszych seansów z fajką. Ale przecież nie na karb poczatkującego należy składać cały dysonans. I póżniej bowiem ten tytoń objawiał się raczej toppingiem niźli naturalną Va. Dodam ,że mieszanka się mocno grzeje za wszystkimi tego konsekwencjami. Może to się wydać harezją ale Va nr 1 uważam za tytoń trudniejszy niźli osławiona Va Mysore.

Stan zniesmaczenia i rezerwy utrzymywał się, aż do... nieoczekiwonago przełomu który zafundowałał mi Kolega Alan ,czestując Va Nr 1 sprzed kilkudziesięciu lat. Mam nieodparte wrażenie że dzisiejsze Ready Rubbed a ówczesne Brokem Flake (tak rozpoznałem formę aczkolwiek nie jestem pewien jak nazywał to podówczas producent) to inne tytonie (pomimo niewątpliwe łaskawego działania czasu).

Krótko napiszę, bo przecież tytoń jest niedostępny, że Va Nr 1 od Alana to jeden z najlepszych tytoni jakie paliłem a Virginia niewątpliwe najlepsza -wielowymiarowa z przewagą nut słodko - kwaśnych ale z bardzo wyraźnym skojarzeniem na rodzynki i figi z wyraźnym świeżokwaśnym posmakiem. Gdzieś w tle jednak były orzechy , karmel i gorzka czekolada. Gdybym miał porównywać to zdecydowanie w intensywności smaku poczęstunek przypominał FVF . Jednak był znacznie bardziej niż FVF wielowymiarowy.
Dodam ,że tytoń spalał się bez zbytniego grzania równo ale dosyć szybko ( nie tak szybko jak dziesiejszy jednak). Gdyby to dzisiaj takie tytonie były dostępne.
Dziękuję Koledze Alanowi za to wspaniałe doświadczenie.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 02 sierpnia 2012, 12:06 - czw
autor: jar
I tak mamy potwierdzenie dwóch faktów:

- obecne edycje tytoni mimo tej samej marki a czasem i szaty graficznej na nalepce niewiele mają wspólnego z "tymi samymi" tytoniami w ich edycjach sprzed kilkudziesięciu lat.
- zwłaszcza Virginie (ale nie tylko one) winny leżakować czas dłuższy w naszych donowych "spiżarkach", nie należy palić tytoni "prosto z puszki".

Jak zawsze

Jacek A. R.

Re: Mac Baren VIRGINIA No1

: 20 listopada 2012, 21:27 - wt
autor: szyla
Jestem raczkującym fajczarzem, i standardowo zacząłem przygodę z fajką od aromatów. Skusiłem się w końcu na cos klasycznego. Ale od początku... dziś odebrałem przesyłkę, z niecierpliwością otworzyłem kopertę i wsadziłem nosa, lekki przewidywany zawód, nie pachnie jak aromat :-) po prostu tytoń, ale byłem na to gotowy. Nabiłem fajke prosto z koperty, trochę byle jak, bez rozdrabniania i miętoszenia. Odpaliłem i .... zupełnie nowe doznania, coś jakby pić codziennie drinki z parasolką, aż w końcu łyknąć ciepłej, lekko rozcieńczonej wodą whisky... Polecam początkującym, którzy już nie wiedzą jaką landrynkę następną spróbować. Doskonały tytoń żeby sobie przy nim podumać. Pali chłodno i baaaardzo długo. Musiałem kilka razy odpalić ponownie, ale załadowałem go naprawdę byle jak. Po spaleniu fajka i ustnik czyściutkie i co wydało mi sie dziwne, w pokoju nie pozostał zapach peta, który niestety bądź co bądź, nie oszukujmy się, w różnym stopniu się pojawia, nawet po Petersonie Sweet Kilerney jest większy zaduch. Koniecznie, koniecznie spróbujcie amatorzy aromatów. Poszukam na pewno samej VA innych lepszych firm do porównania.