Rozerwało mi fajkę!

Tutaj możemy uzyskać odpowiedzi na wszelkie problemy związane z dbaniem o naszą kochankę

Moderator: Moderatorzy

KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Rozerwało mi fajkę!

Post autor: KonraDos » 24 grudnia 2005, 22:06 - sob

Rozerwało! Poprostu.... Moja pierwszą!
Mowa o fajce, którą ostatnio remontowałem. Moja gruszka B&B 037. Pierwsza fajeczka.
Komin był w niej trochę zalepiony i nieprzyjemnie się paliło, więc postanowiłem przeczyścić "profesorską". Nie wytrzymała. Wilgoć ze spirytusu weszła w drewno. Fajka spęczniała w dwóch punktach i rozsadziło ją. Pękła na górnym pierścieniu komina. Wielka, wielka szkoda. Bardzo tą fajeczkę lubiłem, tak jak to pierwszą....
Piszę to jako przestrogę, a nie zwierzenie. Żeby ktoś nie ryzykował losów fajki, którą sobie bardzo ceni. Takie scenariusz może się powtórzyć, a to juz jest niestety scena kończąca dla fajeczki.
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
Dziku

Re: Rozerwało mi fajkę!

Post autor: Dziku » 25 grudnia 2005, 10:07 - ndz

KonraDos pisze:Rozerwało!
(...) postanowiłem przeczyścić "profesorską". Nie wytrzymała.
(...) Piszę to jako przestrogę, a nie zwierzenie. Żeby ktoś nie ryzykował losów fajki, którą sobie bardzo ceni. Takie scenariusz może się powtórzyć, a to juz jest niestety scena kończąca dla fajeczki.
Warto jeszcze dopisać wyraźnie, że to przestroga przed dawaniem za dużej ilości spirytusu, a nie przed metodą profesorską.
Metoda jest dobra i w sumie bezpieczna, ale tak jak całe fajczarstwo jest zajęciem dla cierpliwych. Jesli jest się zbyt ostrożnym to trzeba dać o kroplę mniej spirytusu niż o kroplę za dużo. Najwyżej po odpoczynku fajki działanie sie powtórzy. Rozerwanie fajki przez nadmiar wilgoci to rzadkość. Ale zakonserwowanie syfu w fajce zamiast jej oczyszczenia to przy nadmiarze spirytusu rzecz w miarę częsta. Wilgoć ze spirytusu nie ma tu prawa dotrzeć bezpośrednio do ścian fajki. Spirytus ma parować potęgując w sumie dość kiepskie własności sorpcyjne samej soli. Jeśli chodzi o mnie to w/z od wielkości naprawianej fajki daję od 2 do 6 kropli na pełny komin soli. Najczęściej są to 2-4 krople. 6 kropli było tylko raz i w dużej fajce.
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 25 grudnia 2005, 10:35 - ndz

Prawda to. Ja szczerze się przyznaję, że tym razem ze spirytusem przesadziłem...
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
Dziku

Post autor: Dziku » 25 grudnia 2005, 11:40 - ndz

Ech... post poprzedni wyszedł mi taki bardzo merytoryczny.
A chciałem jeszcze napisać, że bardzo mi przykro z powodu losu Twojej Fajki.
Zawsze to bardzo smutne, gdy rzecz tak osobista i intymna jak fajka pada ofiarą naszych błędów.
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 25 grudnia 2005, 11:57 - ndz

Faktycznie trochę szkoda. Po pierwsze - to moja pierwsza. Po drugie - cudnie leży w dłoni, aż chce się ją trzymać. Po trzcie - wielkość w sam raz...
Ale okazuje się, że nie jest jeszcze tak tragicznie. Drewno przez noc przeschło, odkształcenia się zbiegły, a pęknięcie się zacisnęło. Nie jest wielkie. Jakieś 3 - 4 milimetry. Jeszcze mi posłuży. A to pęknięcie/rysa będzie mi przypominać o niefortunnym podejściu do czyszczenia - żeby tak juz więcej nie robić!
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
Awatar użytkownika
Łukasz Omasta
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 662
Rejestracja: 02 grudnia 2005, 20:45 - pt

Post autor: Łukasz Omasta » 25 grudnia 2005, 13:16 - ndz

Konrados a ja mam pytanie praktyczne. Ile spirytusu nalałeś do fajki?

Bardzo mi przykro z powodu fajki. Czasami tak bywa ale szkoda, że z tą pierwszą.
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 25 grudnia 2005, 13:35 - ndz

Ech.. co tu owijać - przegiąłem i to równo, w porównaniu z tym, co stosuje Dziku.
Nakrapiałem dotąd, aż zobaczyłem pierwsze oznaki zawilgocenia soli. Na miarę "kroplową", to powiedzmy było 15-20.
Wymyśliłem to tak. Nasączę sól, dzięki temu warstwa smoły ze ścianek się rozpuści i w nią wsiąknie (w tą sól - w miarę logiczne), a jako że to spirytus, to parowanie będzie na tyle szybkie, żeby nie spowodować szkód. Sól obeschnie nasączona kondensatem i wszysto będzie dobrze.
Praktyka okazała się zgoła odmienna od przyjętej logiki, gdyż spirytus wsiąkł częściowo w drewno (co też jest dość logiczne :D) i fajka spuchła. No a spuchła na tyle, żeby w jednym punkcie nie wytrzymać naprężenia i pękła.

Ale właśnie w niej palę Malthouse'a i przyznam, że o ile ta rysa chwały mi nie przysparza, to jednak palenie jest przyjemne. Będzie mi służyć nadal, ale tej lekcji nie zapomnę. Fajka też.

Więc idąc za radą Dzika - ku przestrodze taka moja myśl: "Lepiej z fajką kilka razy popracować mniej skutecznie, niż raz a dobrze przesadzić".
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
Dziku

Post autor: Dziku » 25 grudnia 2005, 14:05 - ndz

KonraDos pisze:Ech.. co tu owijać - przegiąłem i to równo, w porównaniu z tym, co stosuje Dziku.
Nakrapiałem dotąd, aż zobaczyłem pierwsze oznaki zawilgocenia soli. Na miarę "kroplową", to powiedzmy było 15-20.(...)
No nieźle polałeś...
Łukasz uprzedził moje pytanie.

Ja swojej metody jako jedynej i nieomylnej nie podaję. Może daję ciut za mało spirytusu, ale:
- metoda profesorska i z tą ilością działa znakomicie.
- fajki nie udało mi się zniszczyć
- tylko dwa razy powtarzałem zabieg.
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 25 grudnia 2005, 15:14 - ndz

A! Dodam jeszcze (będzie "merytorycznie" :D), że stała się inna awaria przy okazji nasączania.
Otóż jak niektórzy z Was wiedzą lub nie, fajka o której mowa, przechodziła remont, polegający na podniesieniu dna przy pomocy Pipe Mud.
Przez to, że drewno zaczęło puchnąć i pracować, cała warstwa niesamowicie twardego betonu, poprostu odpadła. Zauważyłem, że przy ściance jest niewielka przestrzeń. Zacząłem więc to szlifować, żeby sprawdzić jak poważny i głęboki jest to ubytek. Okazało się, że po kilku minutach wiercenia i szlifowania, całość odpadła. Trudno, będę lepił od nowa.
O! I tak... Bilans zysków i strat jest ogólnie dość niekorzystny - delikatnie mówiąc.
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
bublik
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1211
Rejestracja: 07 października 2004, 22:56 - czw
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: bublik » 25 grudnia 2005, 17:18 - ndz

Dlatego ja używam węgla i temperatury zamiast soli i spirytusu. Tylko trzeba uważać z temperaturą... ważny jest dokładny termometr bo można zwęglić górę komina (mniej szkodliwe niż pęknięcie, bo warstwę 1/10mm można zeszlifoać ;-), ale gorzej jest z przesuszeniem wrzośca. Ja na razie nie miałem problemów, ale skaczę obok piecyka a w środku trzymam odpowiedni termometr, coby widzieć kiedy interweniować.
Odnomu - bublik, drugomu - dyrka ot bublika.
Don_ChiChot
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 235
Rejestracja: 23 grudnia 2005, 21:11 - pt
Lokalizacja: Przemyśl

Post autor: Don_ChiChot » 09 stycznia 2006, 22:33 - pn

Oooo mamo...
chwalilem się, ze kupilem sobie nowe fajeczki.... hmmm Gruszka Bróg 32 mi pekła... 2 razy palilem... lezala 2 dni bez ustnika... dzisiaj hlip hlip... wpadam zakładam ustnik i jak dokrecalem ostatnia faze to uslyszalem trzaaaask..peklo na gorze-po kanale na srodku długości do pierscienia... ale sie nie rozlazlo calkiem... palilem juz w niej i nic mi nie uciakalo... cos zrobilem nie tak??? (tylko prosze nie mowic, ze ustnik powinienem zalozyc po wyczyszczeniu...bo teorii jest kilka -patrz alt.fajka.)
-kiedys zastanawialem sie po co daje sie te pierscienie---dla ozdoby;fajnie wyglada... ale gdyby nie on...
czy jest jakas tendencja.. jedne ksztalty lubia pekac a inne nie??

Mozesz KonraDos powiedziec jak tam Twoja fajeczka???
Bum tralalala wciagam gleboko ....
Dziku

Post autor: Dziku » 09 stycznia 2006, 22:39 - pn

Don_ChiChot pisze:(...)tylko prosze nie mowic, ze ustnik powinienem zalozyc po wyczyszczeniu...bo teorii jest kilka -patrz alt.fajka.(...)
Owszem - teorii jest kilka, ale czemu tego nie mówić? Ja traktuję od lat swoje fajki zgodnie z zaleceniami z kiążki Z. Turka i mają się świetnie. Też nie są luźne ani zasyfione... Jeśli jedna teoria Ci się nie sprawdziła w praktyce - może trzeba zastosować drugą? Byle smakowało... Poza wszystkim - rzecz bardzo przykra. I uczy, że dobrze jest czop nawet profilaktycznie potraktować grafitem jeśli wchodzi ciasno do fajki.
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 09 stycznia 2006, 23:00 - pn

Moja fajeczka doczekała się kolejnego remontu.
Jak wcześniej napisałem, lub nie napisałem, Pipe Mud po moim alkoholowym "fatality" odpadł. Czekało mnie więc ponowne palenie cygara - naprawdę tego nie znoszę. No i dziś zrobiłem.
Dno, uważam, wyszło mi jak nigdy! Praktyka czyni mistrza i choć ostatnie wypadki chwały mi nie przynoszą, to jednak dobra to była szkoła.
Pęknięcie drewna niestety jest, ale zasklepiło się. Teraz patrząc na fajkę z boku, trzeba go szukać. Z góry widać, ale jest naprawdę małe i jestem pewny, że ta fajeczka jeszcze mi posłuży.

Apropos Twojej 32'ki, to z obserwacji wiem, że czop lepiej mieć ciut ciut luźniejszy, niż za ciasny. Sam grafit, jak miałem okazję się przekonać, nie pomaga w każdej sytuacji. Raz miałem nieprzyjemność ukręcić nagrafitowany ustnik.
Polecam moją metodę ze skalpelem. Zdrapywać paseczek po paseczku nadmiar czopa, trzymając nożyk prostopadle do obrabianej powierzchni i zbierając równomiernymi lekkimi, choc energicznymi pociągnięciami. Wyjdą takie zwiewne wiórki. Elektryzują się i czepiają do wszystkiego. Jeśli są takie to OK. Jeśli spadają z noża to są za grube, ...i to juz po ustniku :D.
Ja w ten sposób potraktowałem kilka moich fajek, bo ustniki wchodziły niebezpiecznie ciasno. Teraz jest idealnie. Nawet nie trzeba grafitować, bo poruszają się bardzo przyjemnie - szorstko. Nie ma takich skoków.
Dodam na koniec, że ja mojej 32'ki nigdy nie lubiłem, bo mi śmierdziała. Leży teraz zmasakrowana, bo dokonałem na niej kilku barbarzyńskich eksperymentów, ale o tym nie będę pisał.
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
bublik
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1211
Rejestracja: 07 października 2004, 22:56 - czw
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: bublik » 15 stycznia 2006, 00:39 - ndz

Don_ChiChot: Ja zostawiam ustnik wykręcony czasem na całą noc albo i 2 dni i nie mam problemów.

KonraDos: Jak nie lubisz palić cygar to na pewno znajdzie się ktoś, kto je chętnie wypali za Ciebie :D A może po prostu zrażasz się, bo złe przechowywanie cygar jest nagminne w naszych krajowych sklepach/trafikach :-(
Odnomu - bublik, drugomu - dyrka ot bublika.
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 18 stycznia 2006, 08:37 - śr

bublik pisze:Jak nie lubisz palić cygar to na pewno znajdzie się ktoś, kto je chętnie wypali za Ciebie :D A może po prostu zrażasz się, bo złe przechowywanie cygar jest nagminne w naszych krajowych sklepach/trafikach :-(
Powiem szczerze, że w moim przypadku wartościowszy jest popiół z cygara niż samo cygaro. Męczę się z nimi tylko w celu pozyskania surowca na Pipe Mud, ale w razie czego, to będę wiedział do kogo się zgłosić po garstkę popiołu :D :D.
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak dbać”