Lajtowe (hardcore'owe) czyszczenie fajki z kondensatu.

Tutaj możemy uzyskać odpowiedzi na wszelkie problemy związane z dbaniem o naszą kochankę

Moderator: Moderatorzy

Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Lajtowe (hardcore'owe) czyszczenie fajki z kondensatu.

Post autor: Hobbit » 04 marca 2006, 12:29 - sob

Wywaliłem bzdury które tu napisałem wcześniej. Z postów poniżej wywnioskować można wszystko, a nie chcę żeby ktoś kto nie doczyta też popełnił takiego byka jak ja :oops:

Dziękuję wszystkim którzy mnie sprowadzili na dobrą drogę :wink:
Ostatnio zmieniony 05 marca 2006, 16:47 - ndz przez Hobbit, łącznie zmieniany 1 raz.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
Jakub
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 571
Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 22:45 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jakub » 04 marca 2006, 12:56 - sob

Duży błąd. Co innego kropla czy dwie spirytusu z solą przy metodzie profesorskiej, a co innego smarowanie komina alkoholem. Tej metody nie polecam.

Dyskusja na ten temat była tutaj:
http://fajka.webd.pl/forum/viewtopic.ph ... ht=alkohol
Dziku

Re: Lajtowe czyszczenie fajki z kondensatu.

Post autor: Dziku » 04 marca 2006, 14:40 - sob

Hobbit pisze:(...)Po piersze primo : Nagar to w sumie warstwa czystego węgla (teoretycznie nie rozpuszczalna w alkoholu)
Niestety nie. Dyskusja o nagarze była swego czasu ostra, ale jedno jest pewne - nagar to nie tylko czysty węgiel. Aby uprościć sprawę - wystarczy wspomnieć p. Turka, który nagar okreslił jako spiek drewna i produktów spalania tytoniu

Hobbit pisze:Po drugie primo :) : Kondensat to smoła - rozpuszcza się w alkoholu
Prawda tylko w mniej niż połowie. Smołe można częściowo rozpuścić w alkoholu. Ale tylko częściowo. Rozbij flaszkę na dachu lub na asfalcie - sam się przekonasz.
A kondensat to nie smoła. To głównie woda pochodząca z procesu spalania wzbogacona o ślinę fajczarza. W rzeczonej wodzie zaś wszystko co jest się w stanie w niej rozpuścić i do niej przyczepić. Plus sporo sadzy - czyli węgla właśnie.
Hobbit pisze:Po trzecie primo :) :Zamiast szlifowania użyć płatków kosmetycznych nawilżonych alkoholem (zwykła wóda z Lidla). Płatek nawilżony nawinięty na paluch i naprzód. Krótko mówiąc 5ty płatek był juz niemal bez smoły.
Rety. Już po fajce. Mogłeś napisać wcześniej, że chcesz tak zrobić. Od razu powiedziałby Ci ktoś jak Kwinto w "Vabanku" - "żadnych własnych pomysłów!!!"
A szczególnie takich. W ostateczności pamiętać trzeba o niewkładaniu do fajki niczego prócz dobrego tytoniu.

Tak - wacik wyjąłeś czysty. Natomiast smoły, które rozpuściły się w alkoholu, a szczególnie te najłatwiej rozpuszczalne, będące nośnikami zapachu - wsiąkły w drewno komina Twojej fajki. Po takim zabiegu na pewno już na trwałe.

Hobbit pisze:Efekt :
Po smole ani śladu, nagar został, fajka czysta i jest ok. teraz po tej kuracji odpoczywa.

Dodam jeszcze że fajeczka nie była stara i nie śmierdziała, chociaz kto wie co by było gdyby ten kondensat pozostał tam na dłużej. Poki co wszystko jest OK :)
Efekt:
Po fajce ani sladu. :roll: :cry:
bublik
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1211
Rejestracja: 07 października 2004, 22:56 - czw
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: bublik » 04 marca 2006, 14:43 - sob

Racja, Jakubie. Alkohol w metodzie profesorskiej to nie tylko rozpuszczanie kondensatu. Wszak zamiast tego można by wrzosiec wykąpać. Ale on nie lubi alkoholu. Przyściankowa warstwa spirytusu w metodzie profesorksiej parując delikatnie penetruje wrzosiec, natomiast warstwa ze szczytu parując tworzy podciśnienie, które pomaga soli w "wessaniu" smoły.
Odnomu - bublik, drugomu - dyrka ot bublika.
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 04 marca 2006, 14:56 - sob

Fajka to zwykła gruszka, efekt jest taki jak opisuje. Zobacze co z tego wynikło po paleniu ale jest tu jedna nieścisłość, fajka nie była zmoczona alkoholem, jedynie wytarta wilgotnym płatkiem, który momentalnie się zabrudził. Jak nie bedzie grało to najwyżej zapodam jej czyszczenie komina z wszystkiego i zobaczymy co dalej.

Troszkę chyba przesady z tym, że fajka zaraz do niczego po takiej kuracji. Bo niby co jej sie miało stać, odrobina alkoholu nawet wylana na drewno przeciez go nie zepsuje, skoro fajka nie śmierdziała jak napisałem powyzej, to śmierdziec od czystej wódeczki tez nie będzie a efekt wg mnie wyszedł ok.

W każdym razie dzięki za rady, a co dalej z tą fajeczką - czas pokaże.

Pażyjom, uwidzim.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
Dziku

Post autor: Dziku » 04 marca 2006, 14:58 - sob

bublik pisze:Racja, Jakubie. Alkohol w metodzie profesorskiej to nie tylko rozpuszczanie kondensatu. Wszak zamiast tego można by wrzosiec wykąpać. Ale on nie lubi alkoholu. Przyściankowa warstwa spirytusu w metodzie profesorksiej parując delikatnie penetruje wrzosiec, natomiast warstwa ze szczytu parując tworzy podciśnienie, które pomaga soli w "wessaniu" smoły.
Prawda. W - profesorskiej alkohol (i to wysokoprocentowy, bo przecież spirytus nie zwykła gorzała) wspomaga dość kiepskie w sumie sorpcyjne własności samej soli.

I tytuł temtu trzeba zmienić. Bo lajtowe to czyszczenie nie było. Raczej (by utrzymać się w terminologii) było "hardcorowe". I zapewne ostateczne...
Vladislav
Początkujący
Początkujący
Posty: 35
Rejestracja: 07 października 2004, 00:42 - czw
Lokalizacja: Kaunas, Litwa
Kontakt:

Post autor: Vladislav » 04 marca 2006, 21:24 - sob

Hobbit, nie bój się za bardzo. Nie mysle, ze stalo sie cos strasznego. Gruszka to nie wrzosiec jednak, absorbcje ma o wielie mniejsze. Tyle że sama metoda to za sluszna jednak nie byla :) Takich rzeczy, jak alkohol w fajce trzeba unikac, ale w tym wypadku to chyba nie bylo smiertelne. Ot taka nauczka na przyszlosc...
GG: 2795302
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 04 marca 2006, 21:44 - sob

nie lepiej ta "smolke" wyskrobac lyzka niezbednika? niby nagar to twarda sztuka i nie powinno sie jej uszkodzic skrobiac lyzka... :?:
Awatar użytkownika
August
Pykacz
Pykacz
Posty: 71
Rejestracja: 02 października 2005, 19:09 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: August » 04 marca 2006, 22:41 - sob

Ktoś kiedyś juz pisał.
Alkohol tylko do ust.
Pozdrawiam i przepraszam za swoje Ja.
August
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 05 marca 2006, 07:31 - ndz

I tak właśnie to potraktowałem-jako nauczkę, żeby nie kombinować za dużo przy swoich fajkach.

Oświadczam uroczyście:
Od dziś - do fajki dobry tytoń, alkohol do ust.

Po paleniu w tej fajeczce (daje jej jeszcze odpocząć) napisze słów kilka.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 13 marca 2006, 10:39 - pn

Uff pacjent przeżył. Nic nie capi i mogę dalej w tej fajeczce po katordze pykać. Ale sie strachu najadłem.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
KonraDos
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 250
Rejestracja: 17 lipca 2005, 17:53 - ndz
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: KonraDos » 13 marca 2006, 11:33 - pn

Krytykowana była metoda z solą. Znaczy metoda z solą, która zakłada nasączenie jej spirytusem a nie lekkie zakropienie.
Osobiście przekonałem się, że nasączenie może grozic spęcznieniem drewna (fakt - gruszki, nie wiem czy tak samo reaguje wrzosiec, wszak to nietypowe drewno). Znalazłem w sieci metodę idącą znacznie dalej!
Otóż autor kwestionuje przydatność soli. Wyeliminował ją zupełnie. Zatkał poprostu cybuch i zalał główke do pełna spirytusem! Masakra!
Zresztą zobaczcie TUTAJ
Ostatnio zmieniony 13 marca 2006, 12:13 - pn przez KonraDos, łącznie zmieniany 1 raz.
"Jeśli są wątpliwości, to nie ma wątpliwości."
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 13 marca 2006, 11:45 - pn

Osz kurna, to ja jednak delikatny byłem.... Chyba że ten kolo swoją faje na kielonek przerabia co by z niego trunki spijać....
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Post autor: elvislike » 13 marca 2006, 15:16 - pn

faktycznie, metoda wyglada na hard core'owa. wydaje mi sie jednak, ze przy zachowaniu odpowiedniego czasu, kilkakrotnego plukania oraz umiejetnego suszenia zabiegi te moga wcale fajeczce na zle nie wyjsc. a pamietajmy, co nas nie zabije to nas wzmocni:-) choc tak szczerze to mialbym obawy przed zalaniem swojej fajeczki...
pozdrawiam:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Jakub
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 571
Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 22:45 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jakub » 13 marca 2006, 17:53 - pn

Prowokacja?
Zalewanie fajki alkoholem to zabójstwo dla niej. Alkohol nie wyciągnie smoły z drewna, wręcz odwrotnie - rozpuści ją i wraz z nią wniknie głęboko w drewno, grozi to też przebarwieniami z zewnętrznej strony i taka fajka będzie nadawała się już tylko do postawienia na honorowym miejscu na widoku ku przestrodze na przyszłość. Dotychczas najlepsza metoda to dokładne wycieranie (suchym i czystym) ręczniczkiem komina po każdym paleniu. Kiedy czytam jak niektórzy koledzy stosują tzw. metodę profesorską z jakiejś błachej przyczyny to aż mnie ciarki przechodzą. O smarowaniu czy zalewaniu fajki alkoholem nie wspominając.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak dbać”