Strona 2 z 2

Re: "Namaczanie" ustnika.

: 10 marca 2010, 20:27 - śr
autor: JSG
Pastę polerską usuwa się polerką, cały mechanizm działania past, polega na tym by powierzchnia się błyszczała :D
Jak coś zostało to tylko w miejscach gdzie nie dociera polerka, wtedy sucha szmatka, jak to np sygnatura to szpileczka, nieco stępiona. Potem wosk i po sprawie.

Re: "Namaczanie" ustnika.

: 11 marca 2010, 07:52 - czw
autor: jony
Tak do końca nie byłem przekonany co do bezpośredniego wkładania ustnika w otwór gębowy po wcześniejszym polerowaniu np. pastami Dialux ale skoro Koledzy tak robią nagminnie i żyją :wink: to będę musiał przełamać moje dotychczasowe opory (w dziedzinie renowacji fajek dopiero stawiam pierwsze kroki )

Re: "Namaczanie" ustnika.

: 09 sierpnia 2010, 09:19 - pn
autor: twinsen
Ja po paleniu również czyszczę ustnik pod bierzącą wodą. Używam do tego wyciora który zamoczony przeciągam wielokrotnie przez ustnik. W ten sposób sporo zanieczyszczeń z ustnika jest usuwane. O wiele więcej niż przy wycieraniu suchym wyciorem. I jakoś na moją psychikę działa lepiej wiedza, że ustnik był myty.

Re: "Namaczanie" ustnika.

: 09 sierpnia 2010, 10:31 - pn
autor: JSG
Wszystko ok, do póki masz ustniki akrylowe, choć i te mogą, choć nie muszą, zszarzeć od takiego procederu. Jeśli jednak kupisz kiedyś czy to starszą fajkę, czy fajkę wysokich serii fajkowych artystów, czy nawet większych manufaktur i będzie miała ona ustnik ebonitowy, nie posłuży ci on zbyt długo płukany wodą.
Najlepszy jest spirytus. Wnętrze czyścimy wyciorem, z zewnątrz sam zgryz przecieramy namoczoną szmatką.

Re: "Namaczanie" ustnika.

: 13 sierpnia 2010, 17:55 - pt
autor: blij
Zgadzam się z większością. Na co dzień wystarczy czysty, suchy wycior i chusteczka. Od święta namocz wycior CZYSTYM spirytusem i przeciągaj go przez kanał aż przestaną "wychodzić" smoły.