fajczarze.pl

fajczarze.pl

FMS Pipe Club w Poznaniu, czyli moje wrażenia z XVIII Mistrzostw Polski i XII Pucharu NOVOTEL 2008 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Andnn   
niedziela, 21 września 2008 11:38

Do Pyrlandii zajechaliśmy z żoną już w piątek wieczorem – z racji posiadania rodziny w podpoznańskim Biedrusku skorzystaliśmy z możliwości przyjazdu na cały weekend. W sobotni poranek śniadanie, kawa, pakuję fajki, tytonie i całą niezbędną resztę do plecaka i ok. godz. 10:30 wyjeżdżamy w stronę Malty i Novotelu.

Na miejsce dotarliśmy punkt 11, w tym samym czasie do Novotelu dotarł Janusz – nasz dobry znajomy i towarzysz fajczarskich spotkań w Katowicach - i już w trójkę weszliśmy do hotelu. W holu było już sporo ludzi, od razu rozpoznaliśmy kilka osób które poznaliśmy podczas lipcowego Święta Fajki w Przemyślu. Jako, że w Mistrzostwach mieliśmy wystartować jako 5-cio osobowa drużyna reprezentująca FMS Pipe Club, zaczęliśmy się rozglądać za pozostałymi członkami naszej ekipy, tym bardziej że jeden z nich – Maciej (Maciej_faja) miał nam rozdać zorganizowane przez siebie koszulki klubowe w których mieliśmy „wystąpić”. Nie było to jednak takie proste bo z racji tego że FMS Pipe Club jest klubem działającym w wirtualnym świecie Internetu – na Forum Polskiej Fajki – ani ja, ani Janusz nie spotkaliśmy jeszcze pozostałych kolegów z drużyny osobiście, kojarzyliśmy ich tylko ze zdjęć, które z różnych okazji zamieszczane były na Forum. Szczęśliwie jednak po krótkim zlustrowaniu wzrokiem obecnych w holu Nowotelu osób zlokalizowaliśmy Grzegorza (Elvislike), Macieja (Macieja_faję) i Prezydenta FMS Pipe Club – Maćka (Mjp). Po krótkim przywitaniu Maciej dał nam nasze koszulki, a my szybko „wskoczyliśmy” w klubowe uniformy. Muszę tu napisać, że koszulki są naprawdę świetne, a żółte, haftowane logo FMS na czarnej koszulce prezentuje się znakomicie.


Janusz i ja w klubowych koszulkach

Już jako ubrani i rozpoznawalni członkowie FMS PC wybraliśmy się na przegląd stoisk rozstawionych w holu Nowotelu, na których prezentowali swoje fajki Państwo Celina i Tadeusz Polińscy, Ryszard Filar i Zbyszek Bednarczyk. Swoją kolekcję fajek prezentował również p. Ryszard Ćwiąkała. Na stoisku Państwa Polińskich jak zwykle wzrok przykuwały piękne autografy, ale nie zabrakło też fajek o tradycyjnych kształtach. Zainteresowanie fajczarzy było wielkie i Państwo Polińscy z pewnością wracali do Przemyśla z dużo mniejszą ilością fajek. P. Ryszard Filar również przywiózł do Przemyśla piękne fajki, a najpiękniejsza stała się wkrótce własnością naszego klubowego kolegi. Zbyszek Bednarczyk tradycyjnie pokazał przekrój większości swojej oferty – od fajek tanich po perfekcyjne i wykonane z wielką dbałością o szczegóły, autografy.


Przy stoisku Ryszarda Filara

Osobiście zakupów fajkowych tym razem nie planowałem i nie zrobiłem, ale koledzy wyjechali po zawodach z Poznania z kilkoma naprawdę świetnymi okazami. W międzyczasie rozpoczęła się rejestracja zawodników biorących udział w zawodach. Co prawda szło to trochę niemrawo, ale zgodnie z zasadą, że fajczarz to człek cierpliwy, nikt nie narzekał, a oczekiwanie w kolejce pozwalało na jeszcze większą integrację przybyłych do Novotelu fajczarzy. W końcu przyszła nasza kolej i każdy z nas otrzymywał kartę startową ze swoim nazwiskiem i numerem startowym oraz identyfikator.

W oczekiwaniu na rejestrację
W oczekiwaniu na rejestrację

Ponieważ w trakcie oczekiwania na rejestrację nieco zgłodnieliśmy, od razu po załatwieniu formalności udaliśmy się do bufetu, gdzie w formie szwedzkiego stołu serwowane były różne smakołyki. Koledzy naładowali sobie talerze, ja zadowoliłem się kawą. I tak na zajadaniu i fajowych rozmowach minął nam czas i powoli zbliżała się godzina rozpoczęcia zawodów. Udaliśmy się więc na salę gdzie miały odbyć się mistrzostwa. Sala była przygotowana wspaniale – dla zawodników zostały przygotowane okrągłe stoły, każdy mieszczący ok. 10 fajczarzy i sędziego stolikowego. Zanim jednak usiedliśmy do stolika obejrzeliśmy sobie dokładnie ustawione pod ścianą na długim stole nagrody dla najlepszych. Do zdobycia były piękne puchary, oczywiście fajki (fajka P. Hapa – nagroda za pierwsze miejsce - robiła na wszystkich ogromne wrażenie), tytonie i inne fajczarskie fanty. Premiowanych nagrodami było (o ile się nie mylę) pierwszych 30 miejsc. Oglądając nagrody jeszcze wtedy nie wiedziałem (szczerze mówiąc nawet nie podejrzewałem) że ostatnia, 30 nagroda za kilka godzin będzie moja.

Sala konkursowa
Sala konkursowa - jeszcze pustawa
Główne nagrody
Puchary i nagrody za pierwsze miejsca

Po obejrzeniu i obfotografowaniu nagród zaczęliśmy się rozglądać za stolikiem przy którym moglibyśmy się usadowić. Wybór w końcu padł na stolik nr 7, który jak się później okazało, dzieliliśmy z Zielonogórskim Klubem Fajki. Kiedy zajęliśmy swoje miejsca miłą niespodziankę sprawił nam wszystkim Maciej – wyciągnął z plecaka i postawił na stole piękny, wykonany w formie nawiązującej do szaty graficznej Forum Polskiej Fajki FMS, proporczyk klubowy. W koszulkach klubowych i z proporczykiem na stole staliśmy się jednym z bardziej rozpoznawalnych klubów fajki na sali, tym bardziej rozpoznawalnym, że wcześniej jeszcze nigdy FMS Pipe Club nie wystartował w zawodach fajkowych w tak licznej ekipie i tak widocznymi „atrybutami”.

 

Drużyna FMS PC w komplecie
Drużyna FMS Pipe Club w komplecie i gotowa do zawodów

 

 

Proporczyk FMS PC
Proporczyk klubowy wykonany przez Macieja

 

W międzyczasie sala zaczęła się zapełniać zajmującymi miejsca przy stolikach zawodnikami i kibicami. Tuż przed rozpoczęciem zawodów miało miejsce kilka miłych akcentów – Prezydent Rady Polskich Klubów Fajki, Henryk Rogalski ogłosił, że zaszczytny tytuł Fajczarza Roku został przyznany Jackowi Schmidtowi. Jacek Schmidt został również obdarowany przez Zbyszka Bednarczyka pięknym, własnoręcznie przez niego namalowanym obrazem, przedstawiającym oczywiście fajkę. Zbyszek Bednarczyk obdarował też Prezydenta Prezydentów – Henryka Rogalskiego – piękną fajowa figurką.

 


Zbyszek Bednarczyk przekazuje Jackowi Schmidtowi swój obraz...
Zbyszek Bednarczyk i Henryk Rogalski
... a Henrykowi Rogalskiemu fajową figurkę...
Zbyszek Bednarczyk i Henryk Rogalski
... i tą piękną stylizowaną faję

 

No ale nadszedł w końcu czas rozpoczęcia zawodów. Prezydent Henryk Rogalski przywitał wszystkich uczestników i przedstawił skład sędziowski. Sędzia główny mistrzostw – p. Zofia Rogalska przypomniała główne zasady turnieju (zawody odbywały się wg. reguł CIPC), po czym sędziowie stolikowi rozdali zawodnikom fajki konkursowe, ubijaki, po dwie zapałki oraz woreczki z 3 gramami tytoniu. Fajkę na konkurs przygotował Zbyszek Bednarczyk. Fajka była (jest) przepiękna i starannie wykonana. Tytoniem konkursowym był Grouse-Moor Mixture. Każdy z zawodników starannie oglądał otrzymaną fajkę, ubijacz i zapałki. Każdy miał swój sposób na „sprawdzenie” zestawu – oglądanie z każdej strony, wykręcanie i wkręcanie ustnika, przecieranie komina chusteczką, sprawdzanie drożności fajki przy pomocy dmuchania bądź wciągania powietrza, czyszczenie kanału dymowego i ustnika wyciorem…

 

Sprawdzamy fajki
Oglądamy nasze fajki...
Sprawdzamy fajki
... bardzo dokładnie

 

Po sprawdzeniu fajek i reszty zestawu sędzia główny dała znak rozpoczynający 5-cio minutowy czas na przygotowanie tytoniu i załadowanie go do fajki. Tu także każdy miał swój sprawdzony sposób. Jedni rozcierali tytoń w dłoniach, inni rozrywali pasemka Grouse-Moor’a w palcach. Muszę przyznać, że jak dla mnie tytoń był dość wilgotny przez co dość trudno było go rozetrzeć. Ale jakoś sobie poradziłem i dokładnie po 4 minutach i 58 sekundach odłożyłem na stolik przede mną nabitą tytoniem fajkę. Kolejny sygnał – minuta na rozpalenie tytoniu w fajce.

Przygotowujemy tytoń
Czas na przygotowanie tytoniu...

Przygotowujemu tytoń
... trzeba to zrobić bardzo starannie

Tu też każdy ma swój sposób – najważniejsze aby rozpalić w sam raz – nie za słabo, bo zgaśnie, nie za mocno, aby nie tracić na początku niepotrzebnie zbyt dużo tytoniu. Osobiście, z racji małej w prawy w paleniu „zawodniczym”, wolę na razie rozpalić mocno i dobrze co powinno zagwarantować mi, że nie skończę palić w ciągu pierwszych sekund i nie zostanę obdarowany zapałkowym „jeżykiem”.

Rozpalamy...
Sygnał i rozpalamy tytoń...

Rozpalamy...
...jest na to jedna minuta

Szczęśliwie udało mi się rozpalić fajkę, reszta klubowej ekipy FMS też nieźle sobie poradziła. No i zaczęliśmy palić i myśleć o jak najlepszych czasach… W zawodach brało udział 83 zawodników. Mając na uwadze że był to mój trzeci turniej (wcześniej próbowałem sił w dwóch turniejach przemyskich podczas tegorocznego Święta Fajki), a najlepszym uzyskanym przeze mnie czasem były 34 minuty, szczerze mówiąc byłbym więcej niż zadowolony z miejsca w pierwszej 50-ce. No ale palimy… Czas leci… Staram się palić spokojnie, równo, i za wszelką cenę utrzymywać żar na wierzchu.

 

Palimy...
No i palimy...
Palimy...
... palimy...
Palimy...
... i palimy

 

No i jakoś mi się udaje. Mija 10 minut, 20, pół godziny, a ja – odpukać – na razie jakoś sobie radzę. Kiedy na zegarze rozpoczęła się 35 minuta wiedziałem już, że poprawię swój „zawodowy” rekord. Chwilę później fajka gaśnie pierwszemu z teamu FMS PC – Maćkowi. Pozostała nas czwórka – i palimy dalej.

Palimy...
Zostało nas czterech...

Co chwila z sali słychać odgłosy rytmicznego stukania ubijaczami w stół – to znak, że kolejny zawodnik odpadł z zawodów. Z każdym takim stukaniem mamy świadomość że konkurencja się wykrusza i z minuty na minutę pniemy się w górę ostatecznej klasyfikacji. Mija 46 minut palenia i zgaśnięcie fajki zgłasza Janusz. Zostało nas trzech.

Palimy...
... później trzech...

Kiedy minęło 55 minut zaczynam mieć problemy – chwila nieuwagi i żar schował mi się głęboko. Próbuję jak tylko się da operować ubijaczem i wybierać popiół aby uratować sytuację. Kątem oka co chwilę zerkam na zegar – do godziny została już tylko chwilka - żeby chociaż tylko dociągnąć do godziny, a potem to się obaczy… No ale niestety, po 58 minutach i 8 sekundach fajka mi gaśnie. Zgłaszam ten fakt sędzinie, podpisuję kartę startową i wstaję od stolika. Zajmuję miejsce dla kibiców pod ścianą, gdzie mogę już bezstresowo dopalić resztę Grouse-Moor’a i pokibicować razem z Januszem pozostałej na palcu boju dwójce ekipy FMS (Prezes Maciek gdzieś się w międzyczasie zapodział). Pierwszy kończy palić Maciej. Prawie dokładnie dwie minuty później fajka gaśnie Grzegorzowi. Jak się później okazało czas 1 godzina 9 minut 34 sekundy dał mu ostatecznie 16 miejsce.

Najlepszy czas FMS
Ostatni z FMS PC kończy palić Grzegorz

Z czasem 1 godz. 21 min. 19 s. (10-ty rezultat) kończy palenie najlepsza wśród pań – Katarzyna Kucia z Zielonogórskiego Klubu Fajki. I od tej pory fajka i ubijacz każdego kończącego palić zawodnika są dokładnie prze komisję sędziowską sprawdzane czy nie uległy nadpaleniu. Zawody trwały jeszcze przez ok. 40 minut – w końcu jako ostatniemu, po dwóch godzinach dwóch minutach i pięćdziesięciu dwóch sekundach fajka gaśnie Julianowi Drabentowi z Konińskiego Klubu Fajki. Gratulacje dla nowego Mistrza Polski!
Po zakończeniu zwodów przenieśliśmy się do holu Novotelu gdzie mieliśmy zamiar poczekać na ogłoszenie wyników i rozdanie nagród. Jak się okazało w holu przy barze zebrała się już spora grupka fajczarzy udzielających się na Forum Polskiej Fajki i na grupie dyskusyjnej alt.pl.fajka. Dosiedliśmy się więc do reszty i zaczęliśmy bardzo miłą i owocną w nowe znajomości integrację. Oczywiście integrowaliśmy się paląc fajki – a właściwie paląc w fajkach wyśmienite tytonie.

Integrujemy się...
FMS - apf integracja

I tak na fajowych polaków rozmowach czas szybko nam mijał. Punktualnie o 17:30 zostaliśmy zaproszeni z powrotem na salę konkursową gdzie rozpoczęło się ogłaszanie wyników zawodów. Zwycięzcą i Mistrzem Polski został Julian Drabent z KKF. FMS Pipe Club wypadł bardzo dobrze, zajmując 6 miejsce w klasyfikacji drużynowej (czas 3:15:17). Nasze wyniki indywidualne to: Grzegorz – miejsce 16 (1:09:34), Maciej – miejsce 19 (1:07:35 ), ja - miejsce 30 (0:58:08), Janusz - miejsce 46 (0:46:44) i Maciek – miejsce 61 (0:35:08)

16 miejsce Grzegorza...
Nagrodę i dyplom odbiera Grzegorz...

19 miejsce Macieja...
... i Maciej...

30 miejsce - ja...
... ja...

46 miejsce - Janusz...
...Janusz...

61 miejsce - Maciek...
... i Maciek

Drużyna FMS Pipe Club
Na koniec cała drużyna w komplecie

Pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej zdobył Klub Kolekcjonerów Fajek z Poznania z czasem 4:48:18. Gratulacje! Pełną klasyfikację zawodów można obejrzeć na stronie oficjalnej Rady Polskich Klubów Fajki - rpkf.org. Po zakończeniu wręczania nagród i dyplomów miało miejsce jeszcze kilka miłych uroczystości – zwycięzca mistrzostw – Julian Drabent został ogłoszony „Fajczarskim objawieniem roku” przez PC Szczytna – wydawcę kwartalnika „Fajka”, redakcja „Kalumetu” wręczyła puchar redakcji za zajęcie 82 miejsca – otrzymał go Waldemar Badziąg z Szamotuł, a Prezydent Pipe Club Warszawa wręczył, z okazji 15-lecia „Kalumetu” – okolicznościowy dyplom. Nie mogę tu pominąć też faktu, że „jeżyka” – puchar z zapałek – otrzymał nasz forumowy kolega – Jerzy z MPC Szczecin. Po rozdaniu nagród oficjalna część została zakończona i rozpoczęła się dalsza część integracji tej części braci fajczarskiej, która jeszcze nie miała zamiaru opuszczać gościnnych progów Novotelu. I znowu było miło, wesoło i smakowicie. Jednak w końcu trzeba było zbierać się do wyjścia, i tak ok. godz. 20:30 opuściliśmy z żoną Nowotel i ruszyliśmy w kierunku Biedruska…
Podsumowując XII Puchar Nowotel i zarazem XVIII Mistrzostwa Polski muszę przyznać, że zawody zostały zorganizowane i stały na najwyższym poziomie. Miałem okazję spotkać i poznać wielu znakomitych fajczarzy. Był to mój drugi (po Święcie Fajki) udział w fajczarskiej imprezie i szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać kolejnej. I nie są tu ważne zawody i osiągane w nich wyniki, ważna jest możliwość spotkania przyjaciół, wymiany poglądów i doświadczeń, dyskusji, słuchania bardziej doświadczonych i możliwość zawarcia nowych znajomości, spróbowania nowych tytoni, a czasem i powiększenia swojej kolekcji fajek o nowe okazy. Tak więc pozdrawiam wszystkich znajomych i nieznajomych z którymi miałem przyjemność spotkać się w Novotelu, pozdrawiam ekipę alt.pl.fajka z Rotm’em na czele (dzięki któremu miałem okazję zapalić Balkan Sobranie – pychotka!), ekipę FMS z kolegami z drużyny na czele. Do zobaczenia następnym razem!

Chcę też w tym miejscu podziękować mojej żonie Ewie, która jest autorką wszystkich zdjęć, która dzielnie mi towarzyszyła i mocno nam wszystkim kibicowała, choć ilość dymu jaka w sobotę 13 września unosiła się w pomieszczeniach Novotelu przyprawiła ją o ból głowy.

Poprawiony: niedziela, 21 września 2008 12:51
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack